Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2017

Praca wre!

Moje szydełko od dawna nie było tak zajęte, hmm ... właściwie leniło się przez ładnych kilka lat, a teraz nie ma wiele spokoju. :-) Postanowiłam zaopatrzyć moje Blythe w kolekcję wystrzałowych nakryć głowy i, korzystając z urlopu, działam. ;-) Dziś mały pamiątkowy pokaz moich wyrobów; modelka -jedna z moich ulubienic- Rita. :-)

Pieguska!

Kolejna wilkogłowa lalka dołączyła do mojego stadka. Zupełnie nieoczekiwanie.  Moja znajoma postanowiła odświeżyć swoją kolekcję i wystawiła na sprzedaż ciuszki. Zainteresowały mnie, więc zapytałam czy nie ma ich więcej. Wtedy okazało się, że i owszem, ma, może mi też sprzedać prezentującą je lalkę. I co?  A jakże, wzięłam w pakiecie.  Lalka i ciuszki przyjechały wczoraj i od razu skradły moje serce. Kilka moich plastików miało szansę wskoczyć w coś nowego. :-)  A potem znajoma zaproponowała mi jeszcze jedną, zupełnie inną lalkę, ... ale o tym innym razem. ;-) Oto moja Dal :-)

Dom tymczasowy dla Lalaloopsy i czapa!

W ostatnim czasie mam szczęście do lalek, których nie zbieram. Większości z nich nie kupuję, ale, o dziwo, Lalaloopsy nie mogłam odmówić. Kupiłam ją, przyniosłam do domu i ... stwierdziłam, że zupełnie mi do niczego nie pasuje. Skutek? Lalaloopsy przeniosła się do domu innego kolekcjonera,  a ja odetchnęłam. I tutaj dotknęła mnie klątwa; zobaczyłam inną używaną Loopsiankę w dobrej cenie i nie mogłam się jej oprzeć. :-) Teraz myślę, że ta pierwsza powinna była jednak zostać w rodzinie. :-) Poznajcie moją Lalaloopsy numer 2 czyli Princess Saffron. :-)

Powrót do przeszłości!

Jako dziewczynka uczyłam się robić na szydełku. Popełniłam wtedy jakieś serwetki, potem obrusy i ... zarzuciłam szydełkowanie. Teraz znów wzięłam szydełko do ręki i zaczęłam eksperymentować. Tak powstały 2 czapy dla Blythe i na tym nie koniec. Chcę się uczyć i robić naprawdę ładne czapki i sweterki dla moich lalek. Oto moje pierwsze czapy :-) Jak to mówią: pierwsze koty za płoty! ;-)

ZaBlythe'owana!

Styczeń był dla mnie miesiącem "bez lalek". Lalki kurzyły się w witrynie, a ja nie miałam dla nich ani czasu, ani serca.  W lutym przyszedł czas decyzji i postanowiłam rozstać się z niektórymi z nich. Na pierwszy ogień poszła Tangkou, ponieważ, mimo jej uroku, "nie mogłyśmy się dogadać". Na szczęście trafiła do dobrego lalkowego domu i już nie jest dla mnie wyrzutem sumienia.  Postanowiłam też ostatecznie rozstać się z Barbie (z wyjątkiem Silkstonek).
Krótko mówiąc znów nastał u mnie czas zmian i zawirowań. ;-) Dziś, chciałabym przypomnieć Wam moje Blythe. Te cały czas budzą moją sympatię i wciąż chcę mieć ich więcej. :-)

C'est Si Bon!

Witajcie,  trochę mnie nie było, to znaczy byłam, ale nie miałam serca dla moich lalek.  Oglądałam jakieś inne na ebayu, ale żadna nie wywołała u mnie takiej żądzy żeby przeznaczyć na nią ciężko zarobione złotówki.  Potem natknęłam się na kolejną Poppy i zaszalałam.  Rzeczona Poppy to C'est Si Bon z serii Poppy Parker The BonBon Collection z 2016 roku.