Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2015

Odwieczne pytanie: nówka czy używka?!

Jak każdy kolekcjoner lalek, mam w swoim zbiorze sztuki pudełkowe i te z drugiej ręki. Obie kategorie dają radość i mogą się podobać, ale które bardziej zasługują na nasze ciężko zarobione złotówki?
Jako tło do tych rozważań posłużą moje 2 Operetty, jedna zakupiona w pudełku, druga używana, nabyta na targu.


Gigi Grant post spóźniony!

Gigi dołączyła do mojego stadka już jakiś czas temu, ale zajęta innymi sprawami i lalkami nie miałam dla niej głowy i serca. Teraz to nadrabiam, oto ona, Gigi z serii "13 życzeń".


Melancholijna Funtime Sindy 1982!

Moja Funtime Sindy trafiła do mnie ze swojej ojczyzny w stanie bardzo dobrym. Szczerze mówiąc patrząc na zdjęcie na aukcji, trudno było zgadnąć w jakiej jest kondycji, a opis był też niczego sobie. Słowem: Doll good, clothes very good, poster very good. Hmmm....
Ale jak wiadomo- kto nie ryzykuje, lalek Sindy nie kupi w dobrej cenie. Mnie się poszczęściło i przyjechała do mnie lalka, która chyba nie zaznała zabawy. Jakby tego było mało, przywiozła ze sobą plakat i kompletny strój.
Oto ona Funtime Sindy 1982 pozująca na tle własnego plakatu.


Sindy kontra Fleur!

Kiedy byłam mała, nawet mi się nie śniło, że w Anglii dziewczynki bawią się lalkami Sindy. Moja sympatia dla tych laleczek przyszła dopiero w zeszłym roku. Zobaczyłam je na ebayu i poczułam, że chcę taką lalkę. Kiedy przyjechała, wiedziałam już, że chcę więcej. Już nie byłam kolekcjonerką Fleur, zbierałam też Sindy. Z czasem Fleur nie straciła swego czaru, ale to Sindy zawojowała mnie na amen. :-)
W dzisiejszym wpisie chciałabym porównać moje 2 blondynki - Fleur i Sindy pochodzące z połowy lat 80-tych.

Fleur jest super!

Lubię lalki. Zbieram lalki. Co zapoczątkowało moją kolekcję? Tęsknota za niespełnionym marzeniem z dzieciństwa- lalką Fleur.
Dlaczego Fleur? Ponieważ jest śliczna i miała ja moja przyjaciółka. Ależ ja miałam ochotę na tę lalkę! Nawet nie jestem w stanie oddać tego słowami.
Mogę za to pokazać Wam jedną z moich Fleurek.


Marcowe scenkowanie w Arkadii!

Tak, dziś spotkałyśmy się w Arkadii w asyście naszych Scenek. W związku z tym, mało słów, a duuuużo lalek! :-)


Lovely Lively wychodzi z ukrycia!

Moja LL trafiła do mnie przez pomyłkę, wylicytowana ciemną nocą przez osobę owładniętą żądzą posiadania jasnowłosej balleriny- czyli przeze mnie. :-) Byłam w takim amoku, że nie zauważyłam, że lalka balleriną być nie może. Zdjęcia były słabe, opis lakoniczny, wylicytowałam i odkryłam, że to LL! Czy byłam załamana? Ależ skąd! LL to lalka bardzo poszukiwana i sporo starsza od większości dostępnych na ebayu ballerin. Po zabiegach pielęgnacyjnych i nabyciu dla niej oryginalnej odzieży LL moja ślicznotka prezentuje się następująco.

Shaping Up Sindy czyli moja piękność!

Dzisiaj chcę pokazać Wam kilka zdjęć mojej pierwszej Sinduni, która dotarła do mnie "odpudełkowana" . Ależ to był niepokój i jednocześnie radość kiedy do mnie przyjechała. :-) Nie wiedziałam na dobrą sprawę jak wygląda-opis na ebayu był zaiste lakoniczny, a zdjęcia niezbyt udane. A lalka w realu ... marzenie :-)


Wielka M!

Wczorajszy dzień zdecydowanie był sponsorowany przez literę "M". Budząc się rano odkryłam, że atak migrenowy, który dręczył mnie w poniedziałek, nie minął. Zwlekłam się z łóżka niczym Dracula z trumny i odurzona lekami udałam się do pracy. Byłam załamana- kolejny dzień "bez życia", pełen udręki i znów miałam przegapić dostawę w najlepszym okolicznym SH! W tym samym w którym kiedyś prawie kupiłam Sindy. Groza!
Po pracy podjęłam desperacką decyzję- jednak zajrzę do tego szmateksu, przecież i tak byłam już ledwie żywa, co za różnica czy zalegnę w ciemnicy od razu czy 30 minut później.
I co? I znalazłam coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Małpkę Monchhichi i to dziewczynkę! Hurrra!


Stuknęła mi 50-tka!

Mam następną potworzycę. Czaiłam się na nią, czaiłam i nagle na pewnym znanym portalu aukcyjnym zobaczyłam ją w dobrej cenie i z odbiorem osobistym w moim mieście. Miała nawet dodatkowego pupila.  Jak to nazwać? Przeznaczenie? Sama nie wiem, może zwykły pech- wydałam przecież pieniądze. :-)
Oto ona Rochelle z serii Scaris.


Fashionistka w skórze czyli wiosna idzie!

Witajcie! Dziś, podczas rytualnej wizyty na targu, udało mi się zakupić za małe pieniążki ciekawy strój dla mojej jedynej Fashionistas. Nie to żeby lalka była wcześniej goła, nabyłam ją w oryginalnym ciuchu, ale jakoś nie mogłam się do niego przekonać. Więc, dziś moja brunetka występuje w stroju nieco innym, niż ten, który wymyślił dla niej lalkowy "stwórca", ale moim zdaniem bardzo jej w nim do twarzy.


Taka inna Barbie!

Przeglądając oferty na znanym portalu aukcyjnym, odkryłam, że prawie wszystkie lalki w Polsce to Barbie. Te podobne i te zupełnie inne. Dlaczego? Nie wiem... Ponieważ Barbie są najpopularniejsze, najładniejsze, najlepiej się sprzedają? Może, więc na fali ich sukcesu przedstawię lalkę, która Barbie nie przypomina, ale na a.... jako Barbie czasem występuje. Moja nie-Barbie to Moxie Fashion Snaps.

Wietrzenie MH!

Mam kolekcję Monster High :-) Rety, aż mi się nie chce wierzyć, ale to prawda.
Zaczęło się niewinnie, od jednej Draculaury zdobytej na targu. Pech chciał, że była to bardzo ładna D'laura. Kupiłam, oswoiłam i poczułam, że chcę więcej. I mam więcej. Dzisiaj, korzystając z niebrzydkiej pogody zabrałam moje potworne damy na balkon. :-) Zapraszam do obejrzenia sesji:


Piękna nieznajoma!

W sobotę miałam niezwykle udany dzień lalkowy: nabyłam 3 Scenki oraz ślicznotkę, której tożsamości nie udało mi się jeszcze ustalić. Znalazłam ją na targu i zakupiłam razem z blond Scenką. Dlaczego to zrobiłam, skoro miałam nie kupować lalek Barbie-podobnych? Spodobała mi się :-) miała ładne ubranko i śliczne włosy.
Nie wiem jak brzmi jej oryginalne imię, więc nazwę ją, na własne potrzeby, Teresa.


Scenkowa sobota-część druga!

Wczoraj miałam udaną scenkową sobotę- trafiły do mnie trzy lalki- jedna blondie z targu i 2 zdobyte dzięki popularnemu portalowi, na którym można umieszczać ogłoszenia lokalne i nie tylko.
Zaczęło się tak: zobaczyłam ogłoszenie, napisałam i okazało się, że lalki są w Warszawie, ale daaaleko ode mnie. Wahałam się, wahałam, aż w końcu powiedziałam-dość. Albo biorę, albo koniec z oglądaniem tego ogłoszenia. Tak, oczywiście, postanowiłam, że biorę- uroda lalek i cena były bardzo zachęcające.
Moja sobotnia wyprawa po lalki była zaiste epicka- pędziłam tramwajem i miałam wrażenie, że ta podróż nigdy się nie skończy! Niby przystanek co 400m, ale przed każdym przystankiem skrzyżowanie i oczekiwanie na prawo do przejazdu. Ratunku! Wiem, że zrzędzę, ale to takie "dobre bo polskie". :-)
A oto one- moje piękne, jeśli nie najpiękniejsze Scenki:


Sobota ze Scenkami, częśc pierwsza!

Mam nowe Scenki! Tak, chciałam więcej i mam! Przejechałam pół miasta, często zmieniając środki transportu, ale udało się. :-) Przywiozłam je do domu, wyszorowałam i bardzo mnie cieszy ich lalkowa obecność. Musiało tak być, ta sobota jest dniem scenkowym.
Rankiem wypuściliśmy się na pobliski bazar nie zważając na mżawkę i raczej nikłe szanse na jakieś łupy. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zaraz za bramą zobaczyłam Panią sprzedającą różne różności, w tym również lalki. Większość z nich to były oczywiście blond Barbary, ale w pudełku były również 2 ślicznotki, które wzbudziły moją żądzę posiadania- Scenka Kennedy i (prawdopodobnie) Teresa, koleżanka Barbie.Kupując je, nabyłam również śliczne scenkowe ubranka za niewielką cenę. :-)
Dzisiaj chcę pokazać Wam właśnie moją nową bazarkową Kennedy, a towarzyszyć jej będą jej siostry i koleżanka.

Rayla- królowa z SH!

Wracając z pracy wstąpiłam do SH. Nic nowego. Nie mieli Sindy. Wszystko bez zmian, nigdy nie mają. Kupiłam za to lalkę, która miała ładniutkie, opalone ciało, super długie włosy i twarz tak oryginalną, że 5 minut zastanawiałam się czy aby nie zrezygnować. Dziś przypadkowo dowiedziałam się, że to Rayla, Królowa Obłoków firmy Mattel. Trochę Gisele Bundchen, trochę transwestyta. Taka ciekawa kombinacja... i jaki makijaż! Popatrzcie:

Monsterka na dobranoc, czyli z zębami czy bez?!

Moja kolekcja monsterek nieco ostatnio "spęczniała". Korci mnie aby pokazać Wam wszystkie moje potworzyce w jednym wpisie, ale postanowiłam, że zacznę od Niebieskiej Zębatki, która trafiła do mnie jako pierwsza z nowozdobytych i zapoczątkowała nową, niezwykłą erę mojego potwornego zbieractwa -"monsterkowanie bez konieczności mączenia".
Voila, oto Ghoulia wystylizowana na Drakulaurę :-)


Wiele twarzy Sindy!

Bardzo lubię lalki Sindy. Lubię je prawie za wszystko. Za milutkie twarze, ładne i dobre jakościowo włosy, miłe w dotyku winylowe ciałka i oczywiście świetne ubranka. W mojej kolekcji jeszcze wiele brakuje: wymarzonych lalek, mebelków i ciuszków. Mam za to ją- Sindy Masquerade.
Długo na nią czekałam, tropiłam na ebayu, licytowałam, przegrywałam i znów szukałam od nowa. Aż pewnego dnia wygrałam aukcję. Byłam baaardzo zadowolona... do czasu kiedy okazało się, że przesyłka z lalką zaginęła. Moja śliczna, ubrana, blond Sindy zaginęła bez śladu. Byłam niezmiernie rozczarowana. Na szczęście Pani od której ją kupiłam zaproponowała mi zwrot pieniędzy, lub inną lalkę tego samego typu, tyle, że szatynkę. Wiecie już co wybrałam. :-) Oto ona w pierwszej odsłonie: