Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2015

Odwieczna walka 2-epilog!

Wczorajszy wieczór zaowocował jeszcze jedną, chwilowo ostateczną, transformacją mojej witrynki -książki z 3 półki zmieniły lokum, a rzeczoną półkę zajęły Barbie i inne nie-Sindy i nie-Fleur. :-)

Odwieczna walka!

Każdy, kto jak ja lubi "mieć" różne rzeczy wie, że wcześniej czy później przyjdzie taki moment, kiedy trzeba będzie zdecydować co gdzie "wyeksponować".
Dziś taką walkę stoczyły moje książki z lalkami.
Moje mieszkanie ma taką brzydką cechę, że nie jest z gumy, więc nie można wstawić do niego nieograniczonej liczby witryn. :-( Co gorsza, ja lubię mieć wokół siebie otwartą przestrzeń! Czy to możliwe do pogodzenia? Na zdrowy rozum NIE. Ale czym jest "niemożliwe" dla zdolnego organizatora :-)
Pojedynek czas zacząć:
Runda pierwsza: książki z 2 półek idą na jedną. Źle...
Runda druga: może Baśki wyprowadzą się na otwarte półki? Nie...
Runda trzecia: może Baśki i książki "robocze" razem? Źle...
Runda czwarta: niektóre książki idą do szafki? może być :-)
A oto aktualna wersja mojego babińca w bibliotece :-) Nie wątpię, że moja nieznośna pedanteria zagoni mnie wkrótce do zmian i ulepszeń :-) Lecz już nie dziś-aktualnie padam na mordkę ;-)) Mam nadzieję, ż…

Stylowe rozterki i cudne oczy!

Kiedy byłam małą dziewczynką lubiłam lalki z bajek , zwłaszcza księżniczki, te w wyszukanych toaletach i z burzą loków. Teraz sytuacja przedstawia się inaczej, tzn. lalki znów lubię, za to księżniczki już mnie nie interesują. Co zrobić, trzeba każdej przybywającej do mnie damie dobrać nowy image. Tak też było z ostatnią lalką, która do mnie trafiła. Po wygrzebaniu ze stosu miśków prezentowała się nieszczególnie, ale te oczy...

Wokół stołu i nie tylko!

Lalki Sindy były damami posiadającymi wiele użytecznych gadżetów. Zasobny finansowo rodzic mógł kupić swojej pociesze domy, samochody, konie i całą masę drobniejszych akcesoriów.
W dzisiejszym wpisie, chcę zaprezentować kilka mebelków, które udało mi się nabyć.


Pop Singer w wyjątkowej sesji modowej!

Moja Pop Singer jest jedną z lalek, które trafiły do mnie na początku mojej lalkowej przygody. Lalunia ta pochodzi z 1982 roku i jest często nazywana Lady Diana Sindy ze względu na swoje uczesanie. Firma Pedigree wypuściła tylko 3 modele Sindy z krótkimi włosami. Były to laleczki z blond lub ciemnymi włosami, smutnymi buziami i twardymi główkami.
Moja Sindy jest ślicznotką, podobnie jak wszystkie jej koleżanki, ale dopiero dziś odkryłam jej potencjał zdjęciowy. :-)
Chcę więc przedstawić Sindy w roli modelki prezentującej ciuszki dla Sindy, Fleur oraz innych lalek.

Frustracje i uniesienia w "szmateksie"!

Dzisiejszy wpis będzie, jak mniemam, nieco słodko-gorzki.
Korzystając z urlopu, odbyłam jeszcze jedną wyprawę do SH, tym razem trafiło na jeden z tych śródmiejskich. Jeśli czytaliście moje wcześniejsze wpisy, wiecie, że nie jestem raczej optymistką jeśli chodzi o łowy w SH. Zawsze mam trochę nadziei, ale jednocześnie myślę sobie "Kobieto, Sindy i tak nie będzie, po co ty tam leziesz przed otwarciem?Daj sobie spokój, pójdziesz później".
Tak było i tym razem. I co? Haaa spotkała mnie zasłużona kara...
Otóż, wchodzę do SH 20 minut po otwarciu, patrzę, a tam kobieta trzyma w ręku Sindy od Hasbro! Patrzę w drugą stronę, a inna ma w koszyku 2 Barbie świąteczne w świetnym stanie. Ratunku!!! "To ma być moje" wrzeszczę w myśli ;-) Ale nie będzie. Buuu... Frustracja szaleje, ciśnienie skacze, głowa zaczyna boleć z nerwów... Prawdziwa komedia. :-)
Dość już tego utyskiwania. Moja wizyta nie była tak zupełnie bezowocna. Nabyłam te oto panny (zdjęcia zrobione przed upiększaniem…

"Nowe" przybyły!

Dzisiaj w moim lalkowym światku przyjemne zdarzenie- przybyły do nas nowe lokatorki. Tak, wreszcie, po ponad tygodniu oczekiwania dotarła do mnie niewielka paczuszka.

Czwórka po piątce!

Mój dzisiejszy dzień nie należy do szczególnie udanych. Od rana mam zły nastrój i wszystko idzie mi jak po grudzie.
Jakby tego było mało, na dworze zimno, mokro i ponuro. Tort bezowy, który mógł mnie ocalić, wyszedł beznadziejnie, co oznacza, że i ten sposób na poprawienie nastroju spalił na panewce.
Desperacko próbując sobie jakoś pomóc, wymyśliłam sesję moich pierwszych Barbie w kolekcji... Lalki nie chciały pozować, a na zdjęciach pyszniły się gwiazdy drugiego planu: puste skrzynki balkonowe. Ratunku! Ile jeszcze do wiosny i choć odrobiny światła? (sztucznego nie liczę)

Tymczasem zaprezentuję kilka fotek mojej "trójki po piątce". Musicie wiedzieć, że tak się zaczęła moja skromna kolekcja Barbie. Prozaicznie: pewnej soboty, na targu, na Pradze Północ.

Czarująca brunetka - Starlight Sindy!

Starlight Sindy pojawiła się pierwszy raz w sprzedaży w 1985 roku. Sindunie te były blondynkami lub brunetkami, ale niezależnie od koloru, ich włosy były długie i karbowane, związane w kucyk z boku głowy.
Starlight'ki miały też bardzo charakterystyczny strój: kombinezon z połyskliwego materiału, z przewagą czerwieni lub zieleni oraz pasujące kolorystycznie buciki.
Lalunie otrzymały od producenta klasyczne ciałko z nogami zginającymi się w kolanach 2 razy.
Rok później pojawiły się nowe ich wersje z unowocześnionym "moldem" twarzy oraz nieco zmienionym strojem.
A teraz czas przedstawić moją Starlight, która wystąpiła już raz na moim blogu jako lalka towarzysząca. Dziś przyszła pora na jej debiut w roli głównej.
Oto urocza, cudnej urody, ciemnowłosa Starlight Sindy 1985:

Steffi - różowa rewolucja!

Bohaterką dzisiejszego wpisu jest lalka Steffi, którą zdobyłam w SH za całe 3 złote.
Wszystko wskazuje, że lalka była w swoim pierwszym życiu śpiewającą księżniczką-ma różowe serduszko, po naciśnięciu którego lalka wydaje z siebie trele w stylu "nanana".
Nie jestem wielbicielką wytworów Simby, ale ta panienka jest zadziwiająco fotogeniczna i urocza. Zwłaszcza w różu. :-) Zainspirowała mnie do sesji, którego motywem przewodnim jest właśnie ten kolor.
A oto ona-Steffi okularnica :

Księżniczka czy jeździec?

Korzystając z wolnego dnia udałam się dziś na małe polowanko do mojego ulubionego SH.
Dziś dzień dostawy wiec wychodząc z domu nastawiłam się bojowo. Przed oczami miałam hordy rozszalałych "grzebaczy" tratujących moje wątłe ciało...i nie pomyliłam się.
Przybyłam na miejsce na chwilę przed otwarciem. Zwarta i gotowa gromadka już napierała na drzwi.
Nastąpiło otwarcie sklepu i naród przystąpił do akcji. Na moje szczęście poszukiwaczy lalek nie było wielu: dwójka, wliczając moją szlachetną osobę. Nie obyło się jednak bez rytualnych szturchańców i przepychanek-poszukiwacze ciuchów to bezlitośni wojownicy.
Oczywiście lalek Sindy-podobnych nie było. Buuuu... Zgrabnym ruchem wyłowiłam za to 2 Baśki, jak na moje niewprawne oko, nowe modele. Oczywiście były to 2 blondyny: księżniczka i jockey.
Obejrzałam, zważyłam, hmmm Sindy brak, serce boli, wezmę jedną, ale którą? Wybrałam Barbie "koniarę". Księżniczkę oddałam w ręce pani, która szukała lalki dla córki i zagaiła mnie upr…

Mały słodziak- Stacie z McDonald's

W moim zbiorku lalek przebywa tylko jedna laleczka w wersji mini. Jest to Stacie z 1993 roku.


Lovely Lively w akcji!

Lalka Lovely Lively pojawiła się na rynku w roku 1971 roku, jako tak zwana "gauntlet Sindy" z powody przedramion wyglądających jak rękawice. Była bardzo szczupła i z figury przypominała Fleur z końca lat 70-tych.
W roku 1974 Lovely Lively zmieniła ciałko na bardziej praktyczne, rezygnując z "rękawic". Jej ręce zginały się w łokciach i były przytwierdzone do korpusu za pomocą nitów.
Z tego rozwiązania zrezygnowano w 1976 roku, z którego to pochodzi moja LL. Wiem, że wypuszczono na rynek brunetkę i rudaskę, ale do mnie trafiła urocza blondynka.

Bratz czy nie brać?

Dzisiaj miałam okazję przekonać się, jak ograniczona jest moja wiedza na temat nowszych typów lalek. A zaczęło się jak zwykle: dostawa w SH, pogoda pod psem i lenistwo: iść czy nie iść? Poszłam.
SH, który odwiedziłam jest częścią znanej sieciówki i "narodu" było w nim pełno. Na szczęście, zabawek też nie mało, na nieszczęście, lalek jak na lekarstwo. A konkretnie 3: 2 klony i Panna Kłak.
Wzięłam ją do ręki i sama nie wiedziałam czy jest warta katorgi z grzebieniem czy też nie. Poza tym, co to za dama?
Z figury i twarzy nieco podobna do jednej lalki, która wpadła mi w ręce jakiś czas temu. Więc może to również Moxie? Moja Moxie Marzenka (jako żywo przypomina moją znajomą) miałaby koleżankę. OK, biorę :-)
Lalka po dotarciu do domu prezentowała się tak-mina kota bezcenna :-)

Active Sindy-urocza baletnica!

Sindy Ballerina na ciałku active  jest laleczką, której poszukiwałam z wielkim zapałem. Jej ubranko trafiło do mnie z moją pierwszą lalką Shaping Up.
Sama baletnica jest lalką bardzo poszukiwaną przez kolekcjonerów, stąd wysokie ceny jakie osiągają nawet pogryzione lub przebarwione egzemplarze. Szukałam więc, czekałam, cierpliwie sprawdzałam na ebayu aż wreszcie udało się! Nie bez odrobiny ryzyka (słabe zdjęcia i opis).
Kiedy przyjechała do mnie, miałam trochę wątpliwości czy ten zakup był słuszny, ale po zabiegach spa laleczka zaczęła wyglądać znacznie lepiej. Teraz bardzo mi się podoba i moim zdaniem ślicznie pozuje do zdjęć.
A oto ona, moja baletnica:

Moc Kwiatów czyli moja fleurkowa rodzinka!

Postanowiłam dzisiaj pokazać moją paczkę złożoną z lalek Fleur. Panny te pochodzą z moich "ebayowych"zakupów w ojczyźnie tych ślicznotek.
Trafiły do mnie w różnym stanie, niektóre nagie i bose, ale dzięki odrobinie moich starań odzyskały choć cień dawnego blasku.
Większość Fleurek w mojej kolekcji występuje w oryginalnych strojach przygotowanych przez firmę Otto Simon, niektóre korzystają z garderoby Sindy.
Na pierwszy ogień idzie Fleur z końca lat 70-ych, która wygląda mi na perfekcyjną panią domu, stąd wiadro jako nieodzowne akcesorium.

Moja Scenka ma koleżankę!

Tak, stało się, kupiłam drugą lalkę My Scene! Sama nie mogę w to uwierzyć :-) Już to, że miałam jedną było dla mnie szokiem, a teraz są dwie... :-))
A zaczęło się od wyprawy do SH. Po przybyciu na miejsce udałam się prosto do kosza z zabawkami, w nadziei, że może stanie się cud i zobaczę w nim lalkę Sindy. Stoczyłam walkę z innymi poszukiwaczami szczęścia i szperając w maskotkach znalazłam JĄ. Nagą i niezbyt czystą, za to sprawną i nie pogryzioną.
I tutaj pojawił się dylemat: brać czy nie brać? Lalka nie zniszczona (w moim SH każda lalka to prawdziwy Święty Graal-trafiają się baaardzo rzadko), ale żadna z niej Sindy i jakaś taka wymalowana... Przytupywałam z minutę i podjęłam decyzję: biorę!
Przyniosłam do domu, wyszorowałam, ubrałam w dostępne ciuszki i odkryłam, że choć do mojej kolekcji pasuje jak wół do karety, bardzo mi się podoba.
Oto ona-moja pierwsza My Scene w ciuszkach, które dostała dzisiaj:

Happy Holidays Barbie 1996 i jej młodsza koleżanka :-)

W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić dwie lalki, które trafiły do mnie w okolicach świąt Bożego Narodzenia. Pierwszą kupiłam nową, w pudełku i stałam po nią w dłuuugiej kolejce razem z innymi nabywcami zabawek wszelkiej maści i rodzaju. Oto ona- Happy Holidays 2014.

Clone power!

W dzisiejszym poście chcę zaprezentować dwie lalki, które kupiłam zupełnie nieoczekiwanie i naprawdę za grosze. Oto one, kloniki Sindy:


Pierwsza Sindy-super pięćdziesiątka!

Dzisiaj chcę napisać kilka słów o lalce, która skończyła już pół wieku.
Tę Sindy wyprodukowano w Anglii, stąd sygnatura na linii włosów Made in England.Tylko pierwsze Sindy były tam produkowane, następne powstawały w Hong Kongu. Więc kiedy odkryłam, że moja Sindy ma właśnie taki napis, byłam w siódmym niebie.
Po przybyciu mojej lalki obejrzałam ją dokładnie, lecz nie dostrzegłam napisu Made in Hong Kong na jej plecach (rety a może to nie oryginał???). Nieco/Bardzo zmartwiona zrobiłam dokładniejsze oględziny i hurrra -niespodziewany sukces. Warto było zerwać się o 4 rano i licytować ją na ebayu :-)

A oto ona, Sindy Made in England:



Shaping Up Sindy- ślicznotka w sukience,"sportsmenka" w legginsach!