Przejdź do głównej zawartości

Lovely Lively w akcji!

Lalka Lovely Lively pojawiła się na rynku w roku 1971 roku, jako tak zwana "gauntlet Sindy" z powody przedramion wyglądających jak rękawice. Była bardzo szczupła i z figury przypominała Fleur z końca lat 70-tych.
W roku 1974 Lovely Lively zmieniła ciałko na bardziej praktyczne, rezygnując z "rękawic". Jej ręce zginały się w łokciach i były przytwierdzone do korpusu za pomocą nitów.
Z tego rozwiązania zrezygnowano w 1976 roku, z którego to pochodzi moja LL. Wiem, że wypuszczono na rynek brunetkę i rudaskę, ale do mnie trafiła urocza blondynka.




Moja lalunia pochodzi z Wielkiej Brytanii, a zdobyłam ją na ebayu. Wstyd się przyznać, ale licytując ją w środku nocy, dałam się zwieść charakterystycznym łapkom i nie zauważyłam, że to nie ballerina, jak sądziłam, ale inna ślicznotka. :-) Następnego ranka błąd został odkryty i pojawiło się kolejne wyzwanie- trzeba jej nabyć oryginalny strój. :-)
Udało się po jakimś czasie i LL mogła zaprezentować się w swojej spódniczce i bluzeczce. Jeśli ma jakieś życzenia, to może chce żebym zaczaiła się na jej oryginalne butki (obecnie nosi obuwie Fleur).


LL mają niezwykle słodkie buzie. Jest w nich taka łagodność, że nie sposób pomylić tego typu twarzy z twarzą żadnej innej Sindy.


Nie wiem dlaczego, ale zwykle wybieram Sindy w wersji blond. Może to się zmieni, właśnie jadą do mnie 2 ciemnowłose Sindunie :-)




Komentarze

  1. Sindy od pierwszego Jej ujrzenia skradła me serce - miałam
    sposobnośc tulić Ją - może kiedyś i mnie się uda, kto wie...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcieć to móc :-) ja polowałam na nią, a kupiłam... przez pomyłkę ;-)) życie...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)