Przejdź do głównej zawartości

Wielka M!

Wczorajszy dzień zdecydowanie był sponsorowany przez literę "M". Budząc się rano odkryłam, że atak migrenowy, który dręczył mnie w poniedziałek, nie minął. Zwlekłam się z łóżka niczym Dracula z trumny i odurzona lekami udałam się do pracy. Byłam załamana- kolejny dzień "bez życia", pełen udręki i znów miałam przegapić dostawę w najlepszym okolicznym SH! W tym samym w którym kiedyś prawie kupiłam Sindy. Groza!
Po pracy podjęłam desperacką decyzję- jednak zajrzę do tego szmateksu, przecież i tak byłam już ledwie żywa, co za różnica czy zalegnę w ciemnicy od razu czy 30 minut później.
I co? I znalazłam coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Małpkę Monchhichi i to dziewczynkę! Hurrra!



W mojej kolekcji małpiszonów jest już 2 chłopców, ale teraz dołączyła do nich dziewczynka. I to jaka dziewczynka, większa i zupełna nówka! :-)


Monchhichi ma śliczną buźkę i śliniaczek, a "włoski" ma związane w kucyk na szczycie głowy.


Popatrzcie na tę śliczną buźkę, czy ona nie jest urocza?


Miałam wielką ochotę zrobić mojej ślicznotce sesję wczoraj, ale oczywiście było to niemożliwe. Po dotarciu do domu dosłownie padłam i przetrwałam w letargu do dzisiejszego poranka. Dopiero wtedy mogłam dokładnie obejrzeć moją małpeczkę i zrobić jej kilka fotek.


Małpeczka ma stópki i rączki inne niż pozostałe moje Monchhichi. Hmmm .... jakiś inny model :-)
Dziś już czuję się lepiej i wracam do życia (miejmy nadzieję, że to nie pobożne życzenie). :-)
Pozdrawiam wiosennie!

Komentarze

  1. mamma mia zielona pietruszka! taka Małpka i mnie by
    postawiła na nogi i przegoniła każdą migrnę :)
    to futrzane stworzonko jest absolutnie na mej nostalgicznej
    liście poszukiwań wspomnień i wrażeń - CUDO!
    PROSZĘ - weź Ją na spotkanko - muszę Ją potulić ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. OK, małpka jedzie na spotkanie choć uzdrawiająca, niestety, nie jest:-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu! tego futrzaka rozkosznego zawsze tuliłam
      u koleżanki w odwiedzinach - mnie koiła...

      Usuń
  3. Ooooo w takim wypadku muszę jej dać szansę ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Monchhichi są super słodkie :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)