Fleur Moich Dziecięcych Marzeń

Dawno, dawno temu, kiedy lalki z Zachodu były dostępne tylko w Pewexie, moja przyjaciółka przyjechała do mnie z wizytą i przywiozła...ooo... lalkę ze zginanymi kolanami i piękną buźką. Teraz wiem, że to była Fleur Grand Gala, ale wtedy,... to było marzenie. Nigdy wcześniej nie widziałam takiej lalki. Marzyłam o niej, ale nigdy takiej nie dostałam.
Wiele lat później, postanowiłam zrealizować to dziecięce marzenie i zakupić jakąś Fleurkę. Zaczęłam od allegro, ale bez skutku-drogo i słabo jeśli chodzi o jakość oferowanych Fleurek. Moim następnym krokiem był ebay. Tam, dzięki szczęściu początkującego znalazłam ją :


 Fleur Jogging.
Musiałam ją mieć ;-)
Udało się i po 2 tygodniach przybyła do mnie z Francji. Miałam w planach wyjęcie jej z pudełka, ale jednak postanowiłam, że w nim zostanie. Jest słodka, aż trudno mi uwierzyć, że jest w stanie "nietkniętym". Nie potrafię póki co jej "odpudełkować". :-)


Lalki Fleur holenderskiej firmy Otto Simon były urocze i miały ładne pudełka z reklamą innych dostępnych lalek na odwrocie. Kiedy na nie patrzę, przypominają mi się katalogi Fleur, które oglądałam w dzieciństwie-rety, ale to było ekscytujące i frustrujące zarazem.
Teraz Fleur Jogging jest dla mnie Moją Pierwszą Fleur, choć jak czas pokazał nie ostatnią :-)



Komentarze

  1. Ooooo! Nie dałabym rady zostawić jej w pudełku, musiałabym zmacać i powąchać. Muszę jednak przyznać, że zostając w pudełku ta piękna brunetka zyskała "wieczną młodość" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z jednej strony chcę ją wyjąć, a z drugiej nie mogę. Męczy mnie ten dylemat, ale lalka póki co stoi w pudle :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a ile fajnych ciuszków mogłaby przymierzyć,
    ile sesji swą urodą i powabem opromienić...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

4 razy Blythe!

Zgiń, przepadnij maro czyli Lagoona Glue!