Przejdź do głównej zawartości

Wstydź się Mattelu!

Witajcie! 
Naszła mnie dziś ochota na nową Barbie z serii Style. 
Trafiła się okazja i lalka znalazła się w moim posiadaniu. Co za radość?
Nie, raczej co za rozczarowanie!


Lalka trafiła do mnie w stanie NRFB. Zwykle w takiej sytuacji powiedziałabym "super, nowa, ze wszystkimi bajerami". W tym przypadku, szkoda, że nie była używana. Mogłabym wtedy ją dokładnie obejrzeć i (być może) nie kupić.
 A tak na nią kiedyś czekałam...


Dlaczego narzekam? Popatrzcie tylko na te włosy...


Tak lalka wyglądała po wyjęciu z pudła. Łepetyna twarda jak kamień i takie siano zamiast włosów.
Gdyby to był jedyny problem...


Kiedy lalka była w pudełku plamy na twarzy nie były specjalnie widoczne. Po wyjęciu nie byłam zachwycona. Na jednym policzku lalka miała skorupę. Co to było? Bałam się, że to klej. Na szczęście był to raczej produkt do "układania" włosów. 
Na szczęście magiczna gąbka dała radę, ale moim zdaniem takie niedbalstwo jest skandaliczne. Zwłaszcza w przypadku lalek, które kosztuję ok 90-100 zł.


Popatrzcie też na tę torebkę. Wiem, że to dwuczęściowy plastik,dla dzieci itd., ale, kiedy pierwszy raz wzięłam ją do ręki, zadziwiły mnie te wielkie szpary. Wygląda to jak uszkodzenia i sama nie wiem ... może oni to robią według zasady " mądry nie zauważy, a głupi pomyśli, że tak ma być"...

I wreszcie gwóźdź programu: koślawe kolana!
Tak, lalka została umieszczona w pudla w wymyślnej pozycji, dodatkowo związano jej kolana gumką. Efekt: totalnie koślawe łydki skierowane w prawą stronę. Niestety nie zrobiłam zdjęć. Byłam zbyt zdumiona i wkurzona. Myślałam, że coś wyrwę! :-)
Na szczęście T wpadł na pomysł żeby podgrzać te nożyska suszarką i udało się. Prawie. Lalka ma nieco krzywe nogi, ale jest lepiej. Może przynajmniej stać i udawać, że i to "tak miało być". Chyba zafunduję jej kolejne kolejne "nagrzewanie" i odkształcanie. Teraz mogę się z tego śmiać, ale wcale nie było mi do śmiechu kiedy ją rozpakowałam.


Możecie mi wierzyć, na tym zdjęciu nogi lalki są o niebo lepsze niż po wyjęciu z pudła. Wtedy miałam ochotę wyć lub dać komuś w dziób. 
A pomysł na lalkę był tak fajny- artykułowane kostki, możliwość noszenia butów na obcasie i tych płaskich.


Czy lalka ma same wady?
Nie.
Ma ładne ubranko i dodatkowe buty.





Ma też rzęsy, ładną twarz i jest artykułowana, również w kostkach. Stawy są sztywne, tak jak powinny być u nowej lalki.
 Myślę, że i włosy finalnie będą się dobrze układać. Muszę jednak włożyć w to trochę pracy.





Finalnie lalka nie wygląda źle i ma spory potencjał, szkoda tylko, że pierwsze wrażenie było raczej negatywne. Tak kiedyś wzdychałam do tej lalki (kiedy była jeszcze niedostępna w ojczyźnie), a tu taki klops. 
Szkoda... 
Znowu mam złość do Mattela, a chciałam kupować nową Silkstonkę. Hmmm...

A na koniec coś pozytywnego. Nabyłam mojej jedynej Baśce nową mattelowską kieckę. Podoba mi się również w tym wcieleniu. :-)


I moje Mattelki razem...



Wstydź się Mattelu! Nie tak należy traktować klientów!


Pozdrawiam i życzę miłego weekendu! :-)

Komentarze

  1. ale klops! współczuję rozczarowania -
    dobrze, że złość nie trwa wiecznie a
    domowe sposoby ratują Lalę z opresji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiolu! a co to za magiczna gąbeczka -
    kilka razy mi przemknęła informacja
    o niej - ale nadal nic nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To gąbka, która usuwa silne zabrudzenia, do kupienia np. w Rossmannie. Najlepsza jest firma 3M. :-)

      Usuń
    2. ooo - dzięki, rozejrzę się :)

      Usuń
    3. Też muszę rozejrzeć się za taką gąbką...
      Dziewczyna jest śliczna i pewnie stanie się jeszcze ładniejsza, kiedy "poprawisz" jej włosy. Dobrze chociaż, że nogi dało się naprostować!
      Mattel wypuszcza dziwne lalki... nowiutka Barbie Style w sklepie miała rzęsy tylko na jednym oku ... koszmar jakiś! Czemu od razu nie zwrócili tego do dostawcy, tylko czekają na jakiegoś naiwniaka?! Nie wiem czym się kierują!
      Panienki wyglądają świeżo i ładnie! Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    4. Ja też nie rozumiem polityki firmy. Jeśli lalka, nieważne ile kosztuje, jest byle jak wykonana, kupujący zastanowi się dwa razy nad zakupem następnej. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, że kupuję lalkę, a potem wszystko, lub prawie wszystko, muszę w niej poprawić. Wstyd dla producenta!
      A gąbki polecam, wiele razy mi się przydały :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. i dlatego tak rzadko kupuje zupełnie nowe lalki!;)
    bardzo mi się podobają u niej pasemka we włosach, szara kurteczka i te botki na zmianę, ogólnie cała stylizacja jest tak miło mało cukierkowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stylizacja jest bardzo spójna i ładnie się prezentuje. Włosy mają ładny kolor i pasemka, to prawda. Muszę dać jej trochę czasu, teraz trochę źle mi się kojarzy, ale to minie. :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. ojej to faktycznie niewypal :( Ja za tyymi z rzesami nie przepadam jakos szczegolnie ale moja coreczka przygarnela tez jedna z tej serii Raquele wydaje mi sie :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam Raquelle, ale jakoś mnie nie zniewoliła i pozbyłam się jej.

      Usuń
    2. Przyznam Ci sie ze ja tez nie widze w niej nic wyjatkowego ale dla 10latki jest the best ;) ...na chwile ;)

      Usuń
    3. Jeśli myślimy o tej samej to ma ładne ciuszki i dodatki-wystroiłam w te szmatki moją Dynamitkę Susie :-)

      Usuń
  5. No niestety Mattel od lat się mocno opuścił. Pozostaje mieć nadzieję, że teraz może być już tylko lepiej. Ciuszki i dodatki są bardzo fajne, ciałka MtM i nowe buźki fashionistek to też super pomysły. Szkoda tylko, że produkując wciąż te starsze wersje lalek np. z serii Style upierają się przy tak wysokich cenach, bez sensu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny są wysokie, szczególnie, że jakość czasem szwankuje. Acz widziałam ostatnio recenzję nowej artykułowanej Silkstonki Camel Coat i pewne błędy pierwszej (Classic Black Dress)naprawili. Może będzie lepiej. :-)

      Usuń
  6. tragedia, współczuję. Sam nie znoszę gumek i tej całej masy paplaniny... żelów, klejów i innych wtyczek. To wszystko sprawia, że nawet najładniejsza lalka traci na uroku ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Moja lalka ma na głowie tyle produktu, że to aż śmieszne. Muszę umyć jej te włosy, ale ten klej w głowie może pogorszyć całą sprawę... ech!

      Usuń
    2. Nie wiem jak Twoja, ale moja miała w tyle tego glutokleju,
      że ni jak nie można się było tego pozbyć (nie pomogła mąka ani żadne mycie) pozostał jedynie reroot, no ale teraz jest OK

      Usuń
    3. Moja ma super twardy łeb więc kleju ma pewnie nie mniej. Ja nie rerootuję, więc wychodzę z założenia, że tak jak jest nie jest najgorzej. :-) Nie myję też jej włosów. To mogłoby tylko pogorszyć sprawę. Pozdrawiam :-)

      Usuń
  7. Niestety, Mattel równa ostatnio w dół. Cieszę się z Rebecci, dlatego nie przedstawiłam jej mankamentów. Z daleka nie widać, ale niestety są. To już nie te lalki, co choćby dwadzieścia lat temu, szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie czasy, ma być tanio i jednorazowo. Kupisz lalkę, trochę zabawy, potem do kosza i następna. Ja chciałam pokazać mankamenty mojej żeby inni lalkowicze wiedzieli, że ten model może mieć problem z nogami i jak go naprawić.Jeśli choć jedna osoba dokona świadomego zakupu to już będzie dobrze.

      Usuń
  8. Masakra... Wyobrażam sobie twój zawód kiedy otworzyłaś paczkę z lalką... Naprawdę współczuję :( Nie bądź tylko na nią zła i daj jej szansę rozwinąć u Ciebie skrzydełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj już mnie tak nie denerwuje, ale wczoraj było gorzej. :-)

      Usuń
  9. bardzo Ci współczuję tego rozczarowania... no tak to jest! nie bez winy siedziała w pudle! na szczęście wrodzony optymizm uchronił Cię od totalnego rozczarowania! dobrze, że dostrzegasz jej zalety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostrzegam, jak najbardziej, ale początek był iście wstrząsający :-)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)