Przejdź do głównej zawartości

Trochę rocznicowe blondyny i nie tylko!

Witajcie,
nadchodząca rocznica mojego kolekcjonowania lalek sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się co dalej z moim zbiorem.
Od momentu kiedy kupiłam swoją pierwszą Fleur wiele się wydarzyło, na przykład,
zupełnie przypadkowo natknęłam się na Sindy firmy Pedigree i odkryłam, że będą to dla mnie lalki numer jeden.
W dzisiejszym wpisie przypominam część mojego Sindy'kowego zbioru i wspominam kilka głównych etapów mojego "lalkowania".


Wkrótce po zakupie Fleur i Sindy, na bazarze kupiłam swoje pierwsze "dorosłe" Barbie. Dwie urocze blondyny przypomniały mi czasy dzieciństwa, kiedy marzyłam o posiadaniu kilku takich ślicznotek (miałam tylko 1-Wet'nWild). Następnie przyszła kolej na My Scene. Zebrałam kilkanaście udanych przedstawicielek tego gatunku. Cały czas jednak pragnęłam powiększać moją kolekcję Sindy i polowałam na nowe panny od Pedigree.


Kupując Barbie nie mogłam pominąć Kena. Kiedy odkryłam istnienie artykułowanych, od razu kupiłam kilku takich przystojniaków. Marzyłam o Paulu, dla moich Sindy, ale nie miałam do niego szczęścia.


Monster High przyszły do mnie w postaci pierwszej Darculaury kupionej na targu. Zanim się obejrzałam, miałam już kolekcję ponad 60 sztuk. Bardzo ładne stadko, które jednak nigdy nie zaczarowało mnie tak jak rodzinka Sindy.


Oprócz zbierania Sindy cały czas kupowałam również Fleurki. Zupełnie nie miałam do nich szczęścia w Polsce, ale nie poddawałam się zwątpieniu. Sprowadzałam je głównie z ich lalkowej ojczyzny.


Na pewnym etapie moja kolekcja rozrosła się do takich rozmiarów, że musiałam ją nieco uszczuplić. Sprzedałam Barbie (z wyjątkiem City Shine AA, Silkstonek i Sinatry), Bratz i wszystkie MH i EAH. Nie było mi łatwo, ale uznałam, że to jednak nie moja "działka" i nie mogę zbierać wszystkich lalek. Zwłaszcza, że do mojego świata wkroczyły wówczas lalki Tonner i Wilde Imagination.


Klasyczne Tonnerki i Evangeline,... piękne, dostojne i, jak się okazało, również nie moja bajka. Całe szczęście zebrałam tylko 2 klasyczne 16-ki, 2 Deja Vu, 5 Evangeline i 1 Parnillę. Klasyki już pojechały do nowych domów, panny Ghastly czekają na nowe rodziny. Cieszę się, że nie jest ich 60, takiej sprzedaży mogłabym nie wytrzymać. :-)


Kolejną moją lalkową fazą było kupowanie Fashion Royalty i Dynamite Girls. Mam słabość do tych lalek i bardzo odpowiada mi ich rozmiar, stylizacje, fryzury i wszystko inne. Obecnie szaleję za Poppy Parker i cieszę się, że uzbierałam kilka tych nabzdyczonych damulek. ;-)


W międzyczasie zasiliły moją kolekcję również Byul, 2 Dal i 1 Pullip. Wszystkie je lubię, ale nie stanowią moich ulubionych lalek. Nie umiem ich sprzedać, ale oszaleć na ich punkcie też nie potrafię.


Lalkami, które aktualnie najbardziej lubię są Blythe. Zebrałam 5 takich lalek i ciągle mi mało! :-) Właśnie niecierpliwie czekam na przyjazd nowych lalek z tej rodzinki. :-)


Dość często zajmuję się też moimi żywiczkami, mam ich tylko 3, ale często je przebieram i robię im zdjęcia. :-)





Od momentu kiedy kupiłam swoją pierwszą Fleur przez mój dom przewinęło się wiele różnych lalkowych lokatorek. Wiele z nich skradło moje serce tylko na chwile, ale są i takie, które zostały ze mną na dłużej, jeśli nie na zawsze. Takimi super lalkami są dla mnie Sindy. 
Były, są i będą ze mną. :-)

Pozdrawiam serdecznie w imieniu własnym i moich Sindy! :-)

Komentarze

  1. sentymentalny wpis - cudne Sindusie, oj, cudne ♥
    a jakie blajtki jadą do Ciebie? może jakaś ICY?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Icy to nie Blythe, to różne lalki. :-) Mam nadzieję, że kiedy przyjadą będę mogła napisać, że piękne. :-)

      Usuń
  2. Wspaniały wpis. Ciekawa jestem czy pisząc go byłaś zdziwiona ileż to lalek przewinęło się w czasie Twojego lalkowania. Przyznam się, że dla mnie ich ilość i różnorodność jest imponująca. Twoje Sindusie są na prawdę urocze. Ja nie mam ani jednej ale przynajmniej mogę je podziwiać u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) rzeczywiście trochę lalek już u mnie było. Nie wszystkie wymieniłam. Były też Moxie Girls, Moxie Teens, Disney Animators' i pewnie jeszcze jakieś inne, o których teraz nie pamiętam. Trzy lata, a tak wiele się wydarzyło. :-)

      Usuń
  3. Oj działo się u Ciebie działo :)
    Sindusie wszystkie bez wyjątku fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Działo się i dzieje, cały czas mam chrapkę na nowe lalki i chyba szybko mi nie przejdzie. :-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Tak :-) rocznica nastroiła mnie sentymentalnie ;-)

      Usuń
  5. Taka rocznica, której Ci gratuluję, skłania do podsumowań i refleksji. Czasami nawet nie wiemy, ile lalek mieliśmy już w rękach a Twoje zakupy są naprawdę imponujące! Sekunduję Twojej Kolekcji, bo mogę przyjrzeć się przepięknym lalkom, które raczej nigdy nie będą w moim zbiorze, głównie z powodów prozaicznych, czyli portfelowych :)))
    No i metraż mieszkania stanowczo zabrania szaleństw i zakupów wielkorozmiarowych :-)
    Sindy i Fleur to zdecydowanie Twoja Bajka. Bajka Fantasy. I zawsze będę Ciebie z nimi kojarzyć :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Ja mogę powiedzieć to samo: wiele jest lalek, których nigdy nie będę mieć z przyczyn lokalowych lub finansowych. Chętnie oglądam duże lalki u innych, ale sama wiem ile potrzebują miejsca i wiem, że ja tyle go nie mam, zwłaszcza, że lubię też inne rzeczy. Lalki muszą to zrozumieć. ;-) Co do drogich lalek, cóż, chęć jest, ale wąż w kieszeni czasem pomaga/ratuje. :-) A Sindy i Fleur bardzo lubię, bardzo. To takie moje ulubione "dziewczynki". Inne przychodzę, budzą zachwyt i ... nudzą się, a Sindy zostają w moim sercu. :-)
      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
  6. Gratuluję rocznicy i ciągle mi mało oglądania Twoich Sindusiek. To urocze lalki i można się w nich zakochać. Fleurki też bardzo lubię i liczę, że ozdobią wkrótce jakiś wpis. Wszystkiego lalkowego i 100 lat blogowania! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) chętnie wyciągnę moje seniorki z witryny, miałam wrażenie, że za bardzo Was nimi katuje i nikogo prócz mnie te lalki nie obchodzą. ;-)

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sindy to przegenialne lalki i nie rozumiem, czemu tak drastycznie zniknęły z rynku. Najbardziej podobają mi się te najstarsze, które łączą w sobie słodkie, dziecięce buźki i mądre oczy kobiet znających już życie, a takich w Twojej kolekcji jest bardzo dużo i bardzo różnorodnych.
      Mam nadzieję, że wprowadzą się do ciebie nowe Sindy, od których innym zbieraczom to i owo zbieleje ;)

      Usuń
    2. Dziękuję :-) dawno nie kupowałam Sindy. Poszłam w FR, Blythe itd. Z Sindy mam taki problem, że te których mi potrzeba są rzadkie i kosztują małą fortunę, a pozostałe już mam. :-) Ale nie tracę ducha, kiedyś miałam do nich szczęście i może kiedyś znów mi się uda. Oby. :-)

      Usuń
  8. Kurczę, świetny wpis, bardzo mi się podoba! Wszystkie Twoje Sindusie są tak urocze i tak ciekawe, że w ogóle mnie nie dziwią ostatnie zdania Twojego wpisu. Widzę, że podczas kilku lat lalkowania szukałaś swojej lalkowej drogi i najwyraźniej znalazłaś. Ja nadal mam taki trochę misz - masz, ale chyba na razie mnie on satysfakcjonuje. Myślę, że chyba należę do tych osób, które lubią groch z kapustą. Mam sporo tego lalkowego stada, ale na razie z żadną panną nie umiem się pożegnać, mimo, że czasem myślę o uszczupleniu zasobów (dom nie jest z gumy). Ale kto wie? Może kiedyś dorosnę do decyzji o ujednoliceniu zainteresowań. Buziaki! Wielu jeszcze wspaniałych lat lalkowania życzę i oczywiście spełnienia wszystkich lalkowych marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa historia o rozwoju lalkowej pasji :-) Cieszę się, że okraszona tyloma pięknymi zdjęciami świetnie ubranych i zadbanych lalek, i że pomimo poznania panien z lalkowej elity ciągle kochasz Sindy ;-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)