Przejdź do głównej zawartości

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy! 
Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły.
Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe. 
Zwłaszcza ta najnowsza. 










Może powinnam pójść w tym, blythe'kowym kierunku?

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu! :-)

Komentarze

  1. Ależ to cudeńka! Te słodkie buziaki roztkliwiają...
    Musisz sama zdecydować z którymi dziewczynami czujesz się najlepiej :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy ten kryzys to aby nie zima i przedświąteczne zmęczenie? Pytam, bo mnie zawsze atakuje, kiedy robi się chłodniej i mam obniżoną odporność na jęczenie i smutkanie. Kiedyś poddawałam się nastrojom i pozbywałam fajnych lalek, ale doświadczenie nauczyło, żeby przeczekiwać, a przynajmniej porządnie przemyśleć rozstania z tymi najciekawszymi.
    Blythe przesłodka. Idealna do zakochania się na zabój :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie, gdy lalkozbiór jest urozmaicony -
    im bardziej - tym ciekawiej - ale również
    pewna unikalność, jednokierunkowość ściśle
    wiążąca się ze specjalizacją też ma swoje
    dobre strony - nie marnujemy sił, czasu a
    nade wszystko środków na każdą zachciankę -
    konsekwentnie realizując plan - choćby danej
    serii...

    cokolwiek wybierzesz - będzie Twoje i przede
    wszystkim to Tobie ma sprawiać frajdę :DDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Inka ma rację. To Twoja decyzja i Tobie to ma sprawiać radość. Każdemu podoba się coś innego. Każdy ma inne priorytety. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lalki przychodzą i odchodzą, sama sobie starałam kiedyś przetłumaczyć, że taka kolej rzeczy. Wydaje mi się, że właśnie te najukochańsze nie dają się sprzedać. Wszystkiego trzeba spróbować. Twoja Blythe jest urocza, podobają mi się te usteczka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam tytuł Twojego posta i... pomyślałam: "To o mnie!" :P Ujęłaś problem w jednym zdaniu tak trafnie, że prawie sie zakrztusiłam własnym oddechem :D i przy okazji zaśmiałam :-) No tak to już z tymi lalkami jest - miło się przygarnia kolejne egzemplarze, bo człowieka kusi, żeby osobiście wymacać dany twór, a później ich ilość zaczyna z lekka przytłaczać. U mnie też zrobiła się spora gromadka... i nadal mi mało. A jeszcze jakieś pół roku temu pisałam na swoim blogu, że już mi lalek wystarczy, że zajmę się teraz działaniami okołolalkowymi wyłącznie (typu lepienie z modeliny, rozmaite gadżety lalkowe) itp, itd... I co? I przybywają kolejne, a z tymi, które mam jakoś trudno mi się rozstać... :-) I tak się zalalkowałam, że końca nie widać ;-) :-) Twoje panny są śliczne - wszystkie. Zarówno te prezentowane wyżej, jak też wszystkie pozostałe. Podglądam przecież Twoje zbiory od jakieś czasu i każda fotka mnie zachwyca... Cóż takie hobby nas dopadło i trzeba chyba je przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza - z upadkami i wzlotami. Pozdrawiam ciepło :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zbieraj to, co Ci się podoba, sprzedawaj, to, co już nie i będzie dobrze:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję za wszystkie komentarze. Ten mój lalkowy kryzys wynika chyba z tego, że kiedyś założyłam sobie, że będę miała tylko 1 witrynę z lalkami. Zależało mi żeby lalki nie zajęły zbyt dużo przestrzeni w moim mieszkaniu. Marzyła mi się nieduża, uporządkowana kolekcja... i chyba nie jestem w stanie tego zrealizować. Wiem, mogę sprzedawać stare i kupować nowe lalki, ale czasem to bardzo trudne. Boję się, że sprzedam i będę żałować, a z drugiej strony denerwuje mnie ta słabość. I to, że tyle różnych lalek mam ochotę dołączyć do zbioru. Muszę przemyśleć tę sprawę i wybrać jakiś kierunek mojego zbieractwa. Inaczej zamęczę się i całe to moje hobby nie będzie miało sensu. :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zgiń, przepadnij maro czyli Lagoona Glue!

Mam szczęście do Lagoony. Miałam już jedną kiedy podczas ostatniej bytności na targu trafiła mi się kolejna. Była ładniutka, sprawna, w kuszącej cenie... Kto by się oparł? Nie ja. :-) Zwłaszcza, że za 1zł nabyłam dla niej dodatkową sukienkę i torebkę. Wszystko to brzmi pięknie, kusząco, ale ... zawsze jest jakieś ale. Tym razem były to jej włosy. Nie były obcięte, zniszczone czy odbarwione. Były za to tak tłuste, jakby lalka wtarła sobie w nie całą kostkę smalcu.
Oto Lagoona na mojej tradycyjnej "ściance"po przybyciu do swojego nowego domu:


Baletnica i hipiska!

Witajcie, chcę dziś pokazać Wam lalki, które goszczą u mnie od jakiegoś czasu, ale do tej pory nie było okazji pokazać je na blogu. Będą to lalki firmy Zapf, Jolina Ballerina i Snow White. :-)


Tulabelle!

Witajcie, w dzisiejszym poście przedstawiam lalkę, która dość niedawno pojawiła się w moim zbiorze. Jest to piękna You Better Werk! Tulabelle z zestawu Industry Gift Set z Supermodel IT Convention z 2016 roku.