Przejdź do głównej zawartości

A jednak!

Witajcie, 
mam ostatnio szczęście do lalek których nie szukam, a które kiedyś były były na mojej liście tych upragnionych. Nie mówię tutaj o tych super drogich, na zamówienie, itd. Mam na myśli lalki, które były już wyprzedane w momencie kiedy zaczęłam moją zabawę w zbieractwo. :-) Jedną z nich była Liv. 


Liv zobaczyłam na jednym z pierwszych spotkań lalkowych, w którym brałam udział i szalenie mi się spodobała. Postanowiłam zdobyć taką na własność. Jak się domyślacie bezskutecznie.


Teraz, kiedy całkowicie zarzuciłam ten pomysł, Liv trafiła mi się zupełnie niespodziewanie. Znajomy zaproponował mi zakup tej laleczki. Nie odmówiłam. :-) Nie chodziło już o to, że tak chciałam ją mieć, ale o spełnienie pewnego lalkowego pragnienia.


Liv pozwoliła mi wrócić do czasów kiedy dopiero zaczynałam lalkowanie. To były urocze czasy, pełne zachwytów, szalonych zakupów i nieustającego poszukiwanie własnego (kolekcjonerskiego) ja.


Sophie trafiła do mnie w ubranku, ale postanowiłam ją przebrać. U mnie nosi ciuszki Barbie i mokasyny Sindy.



Sophie zupełnie nie pasuje do reszty mojego zbioru, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.
Cieszę się, że jest. :-)

Pozdrawiam i życzę dużo słońca tej wiosny! :-)

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) mało nie padłam kiedy ją zobaczyłam :-)

      Usuń
  2. buciki to pierwsze, na co zwróciłam uwagę :)))
    świetnie, że udało Ci się spełnić i tę lalkową
    zachciankę - dużo słońca i cieplejszego wiatru!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laleczka pierwsza klasa, ale to właśnie na śliczne buty zwróciłam najpierw uwagę! Livki mają "inne" stopy i ciężko na nie zdobyć obuwie!
      Gratuluję spełnienia marzenia :-)

      Usuń
    2. Dziękuję, na szczęście mam zapas butów dla Sindy, barbiowe nie pasują ;-(

      Usuń
  3. Piękna dziewczyna :) fajnie spełniać lalkowe pragnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, bardzo mnie ucieszyła, zwłaszcza, że trafiła mi się przypadkowo :-)

      Usuń
  4. To bardzo wdzięczne lalki i ślicznie pozują, warto mieć choć jedną. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbym czytała o swoich rozterkach :) Moje wczesnolalkowe marzenia rozmyły się gdzieś w niebycie i kiedy nie są już aktualne trafiają do mnie laleczki, których one dotyczyły :P Oczywiście sprawia to radość, ale to inna radość od tej sprzed lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale ta mnie bardzo ucieszyła, poczułam się jak wtedy, na początku, kiedy lalki budziły we mnie taką niekrępowaną radość :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zgiń, przepadnij maro czyli Lagoona Glue!

Mam szczęście do Lagoony. Miałam już jedną kiedy podczas ostatniej bytności na targu trafiła mi się kolejna. Była ładniutka, sprawna, w kuszącej cenie... Kto by się oparł? Nie ja. :-) Zwłaszcza, że za 1zł nabyłam dla niej dodatkową sukienkę i torebkę. Wszystko to brzmi pięknie, kusząco, ale ... zawsze jest jakieś ale. Tym razem były to jej włosy. Nie były obcięte, zniszczone czy odbarwione. Były za to tak tłuste, jakby lalka wtarła sobie w nie całą kostkę smalcu.
Oto Lagoona na mojej tradycyjnej "ściance"po przybyciu do swojego nowego domu:


Baletnica i hipiska!

Witajcie, chcę dziś pokazać Wam lalki, które goszczą u mnie od jakiegoś czasu, ale do tej pory nie było okazji pokazać je na blogu. Będą to lalki firmy Zapf, Jolina Ballerina i Snow White. :-)


Tulabelle!

Witajcie, w dzisiejszym poście przedstawiam lalkę, która dość niedawno pojawiła się w moim zbiorze. Jest to piękna You Better Werk! Tulabelle z zestawu Industry Gift Set z Supermodel IT Convention z 2016 roku.