Przejdź do głównej zawartości

Lalkowe lekcje muzyki!

Witajcie,
moje lalki otrzymały ostatnio ode mnie niespodziewany prezent: instrumenty muzyczne. Zakup ten był zupełnie nieplanowany, ale kiedy je zobaczyłam nie mogłam się im oprzeć.
Na początek kupiłam 2 sztuki, nie byłam pewna jak będą wyglądały w zestawieniu z lalkami.
Teraz myślę, że może coś jeszcze dokupię. Na lekcje muzyki poszły Starlight Sindy i Blythe. 
Popatrzcie tylko jak się prezentują. :-)


Instrumenty są bardzo starannie wykonane i moim zdaniem bardzo ładnie wyglądają z lalkami. Struny są zrobione z drucików, ale można je wyregulować/naciągnąć za pomocą kołków. :-)



Instrument uświadomił mi po raz kolejny, że moja Blythe potrzebuje kompletu dłoni na różne okazje. Muszę rozejrzeć się za takimi. :-)


Pozdrawiam i zapraszam ponownie! :-)



Komentarze

  1. Sliczna <3 Ja mam miniaturowe skrzypce ale w ciut wiekszej sali :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka fajna ta Sindy ze skrzypcami ;D Też mam skrzypki, ale bez smyczka, muszę dorobić i podarować którejś lalce, może znajdzie się jakaś ze zmysłem muzycznym ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie banjo chętnie bym przygarnęła :).
    Gratuluję świetnego zakupu ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny strój ma Pani Od Muzyki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne te instrumenty, a i wirtuozki śliczne. Ja ostatnio przegapiłam fajną gitarę, za duża była dla Barbie i nie wzięłam. Dopiero w domu pomyślałam o Nancy albo Noelce. Dla nich by była w sam raz. Zobaczę w sobotę, może jeszcze będzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne te instrumenty :) . Widać, że bardzo starannie wykonane . Będzie jakiś koncert ??? :):)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ cudnie wyglądają, i ta (chyba) mandolina, jak prawdziwa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Instrumenty są naprawdę pięknie wykonane! Ktoś zadał sobie sporo trudu :-)
    Dziewczynom granie się spodoba, to pewne :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)