Przejdź do głównej zawartości

Elsa od Mattel- czy warto?!

Witajcie, chciałabym dziś pokusić się o krótką recenzję mojej lalki Frozen Sparkle Princess Elsa od firmy Mattel. Od dawna miałam ochotę na lalkę z tego filmu, powstrzymywała mnie tylko dość wygórowana cena. Ostatnio miałam jednak szczęście i za małe pieniążki wpadła mi w ręce Elsa, w stanie bardzo dobrym. Stąd pomysł i materiał na recenzję, w której postaram się odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy warto wydać ok 100zł na tę lalę. :-)


Moja Elsa nie śpiewa, nie świeci, nie zmienia kolorów( na rynku jest wiele rodzajów tej lalki), ma za to wmoldowany gorset z połyskującymi detalami i pasujący płaszczyk. Nie wiem czy mając do wydania stówkę i wiele rodzajów lalki Elsy, wybrałabym akurat ten, ale lalka zdecydowanie może się podobać.


Elsa od Mattel, przypomina postać z filmu, ale muszę przyznać, że jej oblicze jest nieco przerysowane. Jej ogromne oczy przypominają mi oczy owada. Filmowa Elsa jest "nieco" inna (poniżej zdjęcie z internetu). Wiem, że to tylko lalka, ale myślę, że można było zaprojektować ją trochę inaczej.


Muszę przyznać, że malunek twarzy jest wykonany starannie, zwłaszcza w porównaniu z niektórymi Barbie.


Elsa, podobnie jak bohaterka filmu, ma blond włosy zaplecione w warkocz i loczek (tylko 1) nad czołem. Nie wiem czemu tylko jeden skromny loczek. Bardziej podoba mi się rozwiązanie zastosowane przez Disney'a-bardziej bujna grzywa.


Popatrzcie teraz na warkocz Elsy. Kiedy go zobaczyłam, myślałam, że poprzednia właścicielka lalki bawiła się w fryzjerkę. Okazało się, że nie. To oryginalna fryzura. Przyznacie, że ten warkoczyk mógłby być zapleciony staranniej. Z drugiej strony, włosy są ładne i wszystko wskazuje, że lalunia ma rootowaną całą głowę (choć nie odważyłam się sprawdzić).


Księżniczka Elsa nosi błękitny, lśniący diadem przymocowany do głowy gumką i plastikowymi wszywkami. Sam diadem jest ładny, ale uparcie przemieszcza się na tył głowy.


Elsa ma jasną karnację i wmoldowany gorset, takie rozwiązanie jest na pewno bardzo praktyczne kiedy lalką bawi się mała dziewczynka. Ja jestem już sędziwą dziewczynką i wolę ubranka z tkaniny. Muszę jednak przyznać, że malunek gorsetu jest staranny.


Co do spódnicy, hmmm... krój bardzo prosty, materiał przypomina ten, z którego kiedyś szyto fartuszki szkolne. Szału nie ma, ale na plastikowe ciało Elsy łatwo się nakłada.


Narzutka/płaszcz jest nieobrębiony i wykonany z przezroczystej tkaniny, z aplikacjami w kształcie błyszczących gwiazdek z przodu. Łatwo go nałożyć i zdjąć.


Buciki Elsy podobają mi się najbardziej z całego jej stroju. Są przezroczyste, połyskliwe i ładnie uzupełniają resztę kreacji księżniczki.


Lalka ma ciałko wykonane z twardego plastiku, a jej artykulacja jest dość ograniczona-czytaj: ręce, nogi góra-dół.


Lalka siedzi ze złączonymi nogami lub w małym rozkroku.


Ręce może podnieść maksymalnie tak jak prezentuje na poprzednim i następnym zdjęciu. Kiedy podnosi ręce, pod pachami pojawiają jej się "buły".


Co do szpagatu, lalka może pozwolić sobie na tyle.


Moja Elsa trafiła do mnie rozpudełkowana. A tak wyglądała w pudle i na zdjęciu promocyjnym (zdjęcia z internetu).

Tak wygląda moja Elsa w realu, wśród kwiecia, oczywiście na moim balkonie.


Mam nadzieję, że dobrnęliście ze mną do końca. :-)
Tytułem podsumowania, powiem, że Elsa jest ładniutką lalunią, która może się podobać, ma też pewne cechy, które można uznać za wady lub zalety, w zależności od potrzeb i gustu użytkownika.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie. :-)

Komentarze

  1. Bardzo ładna i super recenzja, bo właśnie interesują mnie te lalki :) marzy mi się ELSA Spring :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Te lalunie od Disney's są bardzo ciekawe, ale przed zakupem warto zobaczyć jakąś recenzje, niestety też nie są wolne od wad. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wypadłam z nurtu lalek Disneya, ale z przyjemnością obejrzałam coś nowego... (nie wiem jednak, czy wyrobiłam sobie własne zdanie ;-))
    Chcę obejrzeć film i pomacać postać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry pomysł, ten film jest bardzo fajny, podoba się dzieciom i dorosłym. Mnie początkowo zaskoczyła liczba piosenek śpiewanych przez główne postacie, ale jak się człowiek nie zrazi, reszta jest super! :-)

      Usuń
  4. Przyznam szczerze, że lalka nie jest w mim guście. Pierwsze to ostre rysy i jak sama napisałaś owadzie oczy. Nie lubię też u lalek wmoldowanych ubrań, te materiałowe też nie powalają. Artykulacja jest żadna. Dlatego nawet przecenionej o połowę bym nie kupiła. O wiele bardziej podobają mi się wersje Toddler od Disneya. Mam Anne i chrapkę na resztę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam te maluchy i są urocze, ale sporych gabarytów :-) zwłaszcza jak na toddlers :-) trochę szkoda, że dorosłe Elsa i Anna z Disney Store nie są tak dobrze wykonane jak się spodziewałam. W niektórych przypadkach po rozplecieniu warkoczy okazuje się, że lalka ma łysinę! Szkoda, ponieważ są sporo ładniejsze od Mattelek.

      Usuń
  5. Ja to bym jej łeb zaraz przesadziła i byłaby OK :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ona ma dość jasną katnację więc myślę, że znalezienie ciałka o takim odcieniu nie jest takie łatwe. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie najbardziej podobają się buźki postaci z Frozen, ale 100 zł bym nie dała za "sztywniarę". Za tę cenę powinna być w pełni artykułowana! P.S. widzę mnóstwo lalek klonów w witrynach kioskowych i zastanawiam się czyżby nie zaadoptować jakieś na repaint- w końcu buźka prawie taka sama- uroczy uśmiech i ogromne "łoczyska".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykułowane od Disney Store też nie są bez wad, niestety. Miałam ochotę na Anne, ale sama nie wiem czy warto.

      Usuń
  8. Jakoś nie lubię lalek Disneyowskich. Zawsze mają dziwaczne mordki i wielkie nieproporcjonalne gały :D W tej bardzo podoba mi się ciałko - fajnie, starannie dopracowane :)
    Bardzo fajna recenzja, na pewno pomoże komuś w podjęciu decyzji co do kupna lalki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) pomyślałam, że to może być pomysł na wpis, sama chciałabym czytać więcej recenzji lalek po polsku. Wiesz, mam na jakąś ochotę i przed zakupem mogę sobie zobaczyć lalkę "od podszewki" :-)

      Usuń
    2. Popieram ideę: więcej recenzji lalek po polsku! Czytam jeden z blogów po angielsku, gdzie lalki przedstawione są w takich detalach, że aż miło! Szkoda, że nie ma u nas gdzie tego poczytać. Twoja recenzja jest super! Dokładna i pomysłowo opracowana! Warto poznać lalkę przed jej kupnem, aby się nie rozczarować...
      Nie widziałam jeszcze filmu, tylko trailer i bardzo mi się spodobał!

      Usuń
    3. Dziękuję za miłe słowa! :-) Film Frozen jest super, ja nie jestem fanką filmów dla dzieci, ale ten jest chyba dla każdego :-) i moim zdaniem wersja oryginalna ścieżki dźwiękowej jest lepsza od polskiego dubbingu. :-)

      Usuń
    4. w oryginalnej wersji zaśpiewała kobieta, o której wcześniej
      nic a nic nie wiedziałam - a kojarzyłam Ją tylko z ulubionego
      filmu "Zaczarowana", filmu, od którego się uzależniłam :)))

      Usuń
    5. Piosenki z filmu Frozen są wydane na 2 płytach, polecam! :-)

      Usuń
  9. nie wiedziałam wcześniej o tych śniegowych gwiazdach
    na rękawach - bo ich nie było widać z pudełka :)
    buźka ciekawa, ale nie choruję na nią - gdyby miała taką
    jak w wersji rysunkowej - pierwsza bym biegła do sklepu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takich jak w filmie niestety nie ma, ale te z Disney Store są bardziej podobne do oryginału. :-)

      Usuń
  10. Lubię musicale wszelkiej maści, ale coś mi we Frozen nie pasuje... Może robię się zimna na starość ;-) Sama lalka ma faktycznie wiele zalet i jest naprawdę podobna do animowanego pierwowzoru (wypatrzyłam ją jakiś czas temu w kościele z kilkunastu metrów i od razu włączył mi się tryb kolekcjonera, bo była oryginalna), a wady: cóż przede wszystkim cena w porownaniu z jakością (np. W nigdy bym się nie domyśliła, że ten warkocz jest fabryczny)...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty to masz oko do lalek.. nawet w kościele :-))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Tulabelle!

Witajcie, w dzisiejszym poście przedstawiam lalkę, która dość niedawno pojawiła się w moim zbiorze. Jest to piękna You Better Werk! Tulabelle z zestawu Industry Gift Set z Supermodel IT Convention z 2016 roku.