Przejdź do głównej zawartości

Powroty!

Witajcie,
dzisiejszy wpis będzie poświęcony lalce zupełnie innej niż Poppy Parker, którą przedstawiałam w poprzedniej nocie.
Laleczka ta trafiła do mnie kilka tygodni temu, ale nie miałam czasu żeby zrobić jej przyzwoite zdjęcia i przedstawić na blogu, choć gościła tutaj już jej bliźniaczka.


 Śliczna Ariel ( numer 1) z Disney Animators' Collection gościła już kiedyś w moim domu. Towarzyszył jej Kopciuszek, potem również Śnieżka. Żadna z tych lalek nie została u mnie na dłużej, mimo, że księżniczki z tej serii są śliczne i oryginalne. Chyba zniechęciły mnie ich rozmiary. Lalki są spore i naturalnie zajmują dużo miejsca. Z kolei ich małe odpowiedniki nie chcą trafić do mnie z drugiej ręki, a nowe wydają mi się zbyt drogie. Wolę dołożyć i za te pieniądze kupić inną lalkę.


A Ariel numer 2? 
Trafiła do mnie nieoczekiwanie... i w świetnym stanie... przyprowadziła koleżankę. 
Teraz znów mam 2 WIELKIE lalki od Disney'a. Stoją teraz na komodzie w sypialni łamiąc zasadę dotyczącą lalek nie wychodzących z gabloty. :-) Dziś pozuje dla nas Ariel. Jej kumpelkę pokażę innym razem. :-)






Gdybym dysponowała nieograniczoną przestrzenią do ekspozycji lalek, na pewno miałabym całe stadko tych Disney'ek. Niestety, w mieszkaniu, potrzebuje miejsca również na inne rzeczy więc w najbliższym czasie duże lalki pewnie pojadą do nowych domów. 
Postanowiła, że będę zbierać tylko te do ok 30cm wzrostu. 
Muszę trochę ograniczyć moją kolekcję, mam stanowczo za dużo lalek. :-)

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego Dnia Dziecka! ;-)


Komentarze

  1. cudna! ja też się nie mogłam oprzeć
    tej twarzyczce - jeszcze śnię o Belli ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś trafiła się Bella, ale byłam twarda i powiedziałam NIE. W przypadku Ariel, ten wyczyn mi się nie udał. :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja też! I muszę dodać, że te laleczki są przecudne!

      Usuń
    2. Są, ale są też duże, to ich wada, niestety. Bardzo je lubię, ale muszę trzymać się w ryzach. To nie będzie łatwe, ale co robić? :-)

      Usuń
  3. E tam, lalek nigdy nie jest za dużo :) Arielka cudnej urody. Ale Cię rozumiem, nie każdy dysponuje dostateczną ilością miejsca. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam potrzebę wolnej przestrzeni w mieszkaniu i jednocześnie lubię zbierać lalki. Tego się łatwo nie da pogodzić. :-)

      Usuń
  4. Jako lalkozbieracz, przeżywający obecnie kryzys związany z ilością uzbieranych lalek, w pełni rozumiem postanowienie. Mam jednak nadzieję, że jeśli trafi do Ciebie jakaś wyjątkowa lalka, przekraczająca 30 cm, to może jednak ją przyjmiesz do siebie. Jeden czy dwa wyjątki od reguły to taka fajna rzecz :)
    Arielka przemiła. Choć nie zbieram tych laleczek, to gdybym ja kiedyś miała okazję u siebie gościć, to obfociłabym ją z każdej strony. Arielka jest wprost stworzona dla obiektywu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ariel jest lalką dla dzieci, ale jest mega fotogeniczna. :-) Co do kryzysu związanego z liczbą lalek-skąd ja to znam?! Niby mam ich dość niewiele w porównaniu z innymi Lalkowiczami, ale i tak jest ich za dużo. :-)

      Usuń
  5. Strasznie fajne są te panienki :) też mam już jedną dużą Mulan i pewnie to niestety nie koniec :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, że u mnie to już koniec, ale pewności nie mam. :-)

      Usuń
  6. Ale śliczna.... nie zbieram.... bo trzymam sie mojego postanowienia o zbieraniu tylko lalek Mattel z rodziny Barbie. Ale kusza mnie przerozne.... :/ ciezko trzymac sie w ryzach , zwlaszcza ogladajac takie cuda na blogach innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to, człowiek stawia sobie jakieś założenia, a potem jest baaardzo trudno powiedzieć NIE. Postanowiłam sobie, że odchodzę od Barbie i dużych lalek, idę w stronę "żywiczek" i lalek od IT, ale czasem nie sposób się oprzeć i do domu niosę lalkę z zupełnie innej "bajki". Pozdrawiam! :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nowości na rocznicę!

Witajcie,  z okazji zbliżającej się rocznicy mojego lalkowania, postanowiłam dokonać zupełnie zwariowanego lalkowego zakupu. Wszystko poszło jak po maśle, wygrałam aukcje na ebayu, zapłaciłam i po 3 dniach kurier zapukał do moich drzwi. Z wieeelką paką. :-)


Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza.