Przejdź do głównej zawartości

Made to move?!

Witajcie, postanowiłam pokazać Wam dziś moją lalkę Barbie z serii "Made to Move". 
Postawiłam na szatynkę, ponieważ jej twarz od jakiegoś czasu budziła moje zainteresowanie.
Zapraszam więc do zapoznania się z moją subiektywną recenzją, w której postaram się odpowiedzieć na pytanie: brać czy wiać?

Moja Baśka trafiła do mnie nowa, zapakowana w swoje pudełko z przezroczystym frontem, podobnie jak nowe Fashionistas. Miałam zamiar rozpakować ją delikatnie, żeby pokazać Wam wewnętrzną tekturkę, ale zadanie to okazało się nie aż tak łatwe, więc zmęczona, wyjęłam ją szybko i skutecznie. Lalka była przywiązana do tektury gumkami, a głowa była przypięta do plastikowej "tacki" za pomocą 2 plastikowych wszywek.





Po wyjęciu z pudła, lalka prezentuje się tak. Jest ubrana w dwukolorową koszulkę i legginsy. Nie ma butów. Szkoda.


Ciuszki są dość proste. Na dobry początek wystarczy, ale lalka znacznie zyska przebrana w inne ubranka. Pasują na nią ubranka i buty innych Basiek.


Włosy po rozpakowaniu lalki są ok, ale niestety mnie trafiła się lalka z nieco tłustymi włosami. Cóż, będę mączyć. :-)


Włosy są dość ładne, ale są rootowane podobnie do włosów Midge Dreamhouse.
OK, ale szału nie ma.


Lalka wykonana jest oczywiście z plastiku i moim zdaniem widać na nim niedoskonałości formy.
Co nie zmienia faktu, że ma bardzo dobrą artykulację.




Stawy mojej lalki są w większości należycie sztywne, niewyrobione. Moim zdaniem jednak, stawy skokowe powinny być sztywniejsze, a stopy większe. Łatwiej byłoby wtedy ustawiać lalkę.



Moja lalka miała na twarzy plamkę, ale udało się ją łatwo zmyć wodą. Jej makijaż jest w porządku. Widziałam za to inną ze źle pomalowanymi ustami, więc trzeba je  uważnie wybierać.


Lalka może nosić buty na obcasie i płaskie. To bardzo dobre rozwiązanie.








Bardzo jestem zadowolona z twarzy tej Baśki. Jest taka "ludzka".

To wszystko, co chciałabym Wam powiedzieć na temat tej lalki świeżo po jej zakupie. Czy kupię następne? Hmmm ... muszę się nieco zastanowić.
Nie jest takiej jakości jak się (może naiwnie) spodziewałam. 
Pozdrawiam i zapraszam ponownie. :-)

Komentarze

  1. Artykulacja świetna. Tylko czy długo będzie taka, to znaczy czy w ekspresowym tempie się nie rozklekocze? Makijaż też mi się podoba. Minusem na pewno są nijakie ciuchy i brak butów. No i nic nie powiedziałaś o cenie u nas. Wiem, że w USA to zaledwie kilkanaście dolców. Właściwie to Mattel powinien sprzedawać bez ciuchów i bez głowy, jako alternatywne ciałko dla Barbioszek.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie to dla mnie makijaż, włosy i ubrania nie mają znaczenia. Jak by nie wyglądała to chcę ją przerobić. Ale też się boję że szybko się rozklekocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie rozklekocze się szybciej niż Fashionistas. Jest bardziej sztywna w stawach niż Fash, a plastik jest nieco inny.

      Usuń
  3. Artykulacja łokci to jej duży plus, ale reszta jeszcze mnie nie zachęciła do zakupu, jeszcze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię tę twarz, choć muszę przyznać, że nadal czekam na nowe warianty makijażu, bo dotychczasowe jeszcze mną nie zawładnęły.
    Ale już jej ciało to moja bajka. Zbierając zginane figurki mam lekkiego hopla na punkcie tego, żeby i lalki były zginalne. No i podobają mi się takie stawy :) Na pewno będę takiej wypatrywać w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nowe ciałko jest ekstra, pozostaje tylko mieć nadzieję, że Mattel z niego nie zrezygnuje i że ceny spadną ;-) Buzię ta dziewczyna ma faktycznie ludzką :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie ta TWARZ podoba się baaardzo!
    ciało to tylko dodatek, więc...

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zastanawiam się nad zakupem azjatki :3 Marzy mi się gejsza z artykulacją do zdjęć :D Jestem pozytywnie zaskoczona tą panienką, myślałam, że będzie gorzej jakości :) Dziękuję, że ją pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w ręku tę Azjatkę, ale miała niedokładny makijaż więc zrezygnowałam, ale chyba też nabędę ten wariant. :-)

      Usuń
  8. Ciałko zapowiada się nieźle :) Ja też jak Inka zastanawiam się nad azjatką :) ciekawe kiedy pojawi się na półkach bo wolałabym ją jednak zobaczyć na żywo.
    Ostatnio Barbie po obejrzeniu w realu mocno mnie rozczarowują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też polecam obejrzenie przed zakupem, jak wszystkie Barbie, lalki różnią się jakością np makijażu.

      Usuń
  9. Bardzo ciekawa panienka, ciałko wygląda zachęcająco, ale cena puki co nie bardzo :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Rewelacyjna ta dziewczyna! Bardzo się cieszę, że pojawiły się u nas! Fajnie, że ją pokazałaś! Narobiłaś mi tym, co prawda, smaku i pewnie nie wytrzymam i kupię choć jedną :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciałko jest świetne ale mi nie odpowiada jej twarz. Cena też jest dość odstraszająca ale później na pewno spadnie. Zdjęcia świetne :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)