Przejdź do głównej zawartości

Blond Ballerina 1986!

To dzisiaj! Dokładnie dzisiaj, przybyła moja nowa Sindy! Jestem z tego powodu bardzo zadowolona -to brzmi trochę zabawnie biorąc pod uwagę moje wcześniejsze deklaracje, że Sindy powstałe po roku 1985 roku nie są u mnie mile widziane. :-) Tymczasem ona, moja nowa blondynka jest dla mnie absolutnym objawieniem. :-)


Kolekcjonerzy Sindy dzielą się na 2 kategorie: tych, którzy Sindy z 1986 roku nie tolerują i tych, którzy akceptują ich odmienną urodę.
Cóż, nie da się ukryć- Sindy przeszła wtedy niezłą metamorfozę. Nie ma już typowych dla  swoich poprzedniczek rysów, ani ich uroczych, rootowanych rzęs.


Żeby zobaczyć różnicę wystarczy jeden rzut oka. Na następnym zdjęciu moja nieco starsza ballerina.


Tak jak buzie nowych Sindy były zupełnie odmienne, ich ciała były praktycznie takie same. "Nowe" mają drobniejsze szyje. :-)


Moja Sindy przyjechała do mnie w ... stroju księżniczki, ale u mnie otrzymała szykowną sukienkę i baletki. (Suknia księżniczki powędrowała do Barbie)
Kiedy tylko nadarzy się okazja, nabędę Sindy jej oryginalny strój. Czego się nie robi dla blond balleriny! ;-))


Lalka ma bardzo ładne włosy, wbrew temu co widać na zdjęciu nie są one zielone. ;-) Kiedy robiłam zdjęcia światło nie było już zbyt dobre. :-)


Pozdrawiam serdecznie i czekam na moje następne ślicznotki, które są już w drodze :-)

Komentarze

  1. jest nietypowa, inna... ciężko stwierdzić, bo nie jest brzydka, ale chyba straciła urok prawdziwej Sindy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest prawdziwa Sindy Pedigree, tyle, że inna, "odświeżona" :-) Firma miała taki pomysł na odmłodzenie jej wizerunku- czy skuteczny, kwestia gustu :-)

      Usuń
  2. Mam dwie panny z tą buźką- nie powiem, żeby należały do moich ulubionych- jednak jestem miłośniczką klasycznego wizerunku Sindy ;)
    Ale wersja baletowa jest bardzo ciekawa! Gratuluję nabytku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja dzisiejsza ballerinka ma u mnie 2 siostry bliźniaczki - Silver Skater Sindy i Snow Princess, ale obie siedzą w swoich pudłach i poczułam, że czas na Smirky Sindy w wersji odpudełkowanej i z ciałkiem active. :-)

      Usuń
  3. Ruchome nadgarstki u tej ślicznej baleriny mnie trochę zaskoczyły, ale przecież cały urok tancerki w jej ułożeniu dłoni...
    Bardzo ładna i zadbana panna!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) jeszcze muszę wiele dla niej zrobić, dobrać strój, fryzurę itp. Ale nie mogłam powstrzymać się przed pokazaniem jej już dziś. :-) Chyba mam słaby charakter :-)

      Usuń
  4. To ja jednak pozostanę fanką starszej Sindy:) Młodsza po liftingu straciła połowę swojego uroku, może się podobać, o ile się na chwilę zapomni o jej starszej wersji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz ją zobaczyć na żywo, zdjęcia nie oddają jej pełnego uroku. :-) Jest inna, to fakt, ale nie jest mniej atrakcyjna :-)

      Usuń
  5. Bardzo ładna ta tancereczka, choć rzeczywiście inna od swoich poprzedniczek... a te starsze Sindy... ech... mają niezaprzeczalny urok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają :-) W sekrecie powiem, że uwielbiam te starsze modele, ale i dla nowszej otworzyłam serce :-)

      Usuń
  6. Fajna, radosna, pełnokrwista babka! Ponieważ nie jestem ekspertem od Sindy, nie mam jeszcze żadnej vintage, tylko parę z lat '90, one wszystkie z rzęsami lub bez są dla mnie podobne - zdrowe, wesołe kobiety z figlarnie zadartymi noskami i apetycznymi ciałkami. Tak jak Barbie tnt. Z rzęsami czy bez, pozostaje delikatną Barbie vintage z minionym czasem zaklętym w kresce i kształcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :-) Ona jest taka odmienna, co nie wszystkich zachwyca. Myślę jednak, że trzeba ją traktować jako nową Sindy, inną, nowocześniejszą, nie jak gorszą wersję starszych modeli. Jest inna, uśmiechnięta, ma super włosy i chwała jej za to. :-)

      Usuń
  7. ... ale najważniejsze, że ma hiacynta :)))
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ma :-) hiacynty są super!!!! :-) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Tak, wolę starszą wersję , bo to kwintesencja wdzięku , ale ta laleczka też mi się podoba .
    Jej uśmiech mówi " wiem, że jestem inna ale znam swoją wartość " :):)
    Gratulacje, bardzo dobrze, że ją masz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, w końcu to Smirky Sindy :-) ten znaczący uśmieszek to jej znak rozpoznawczy :-)

      Usuń
  9. bardzo optymistyczna panienka - co pisząc odliczam
    miesiące do przybycia mej wymarzonej Sindusi - tej
    prawie oryginalnej i dawniejszej - w wydaniu Pana
    Roberta Tonnera - urok retro, włosy współcześnie
    obfite i zadbane :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę o tej nowej Sindy od Tonnera, ale trochę boję się rozczarowania... cóż pozujemy, zobaczymy :-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Wiolu - Ty masz mega doświadczenie z Sindusiami,
      ja tylko raz w łapkach trzymałam, więc raczej mam
      podejście pełne nadziei ;D

      Usuń
    3. Ja też mam nadzieję, że one są super, ale trochę się boję rozczarowania. Wiesz jak to jest.
      Broń Boże Cię nie zniechęcam, sama o takiej myślę. :-)

      Usuń
  10. Wolę straszą Sindy, jest w niej więcej uroku <3 ale ta też jest śliczna, inna ... na tym polega urok kolekcjonerstwa/ zbieractwa :) niby te same lalki, jedna linia a jakże inne ... i każda ma swój urok .... i adoratorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ci adoratorzy często zmieniają zdanie, najpierw mówią NIE (jak ja), a potem... cóż, może... a w końcu TAK :-) I zupełnie nie żałuję :-)

      Usuń
  11. Ja się długo przyzwyczajałam do focha na twarzy tych pierwszych Sindy, aż stały się dla mnie urocze. Ta jest urocza od pierwszego wejrzenia. W końcu ile można nosić rezerwę na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Sindy z lat 60-tych to dopiero jest nadęta dama, a ta Smirky Sindy to taka miła odmiana :-) ale trzeba przyznać, że wymaga trochę czasu żeby się przyzwyczaić do jaj minki. :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)