Przejdź do głównej zawartości

Udręki początkującej lalkary!

Witajcie, moja kolekcja rośnie i maleje, lalek przybywa i ubywa, a wciąż targają mną wątpliwości, którymi chcę się z Wami podzielić. Może i Wy takie macie?
Zbieram lalki od roku, posiadam ok 90 sztuk i zaczynam mieć wątpliwości czy to wciąż hobby, czy jakaś dziwna niezdrowa obsesja. Mam dni kiedy mam ochotę je sprzedać i takie kiedy cieszę się, że są. Czasem mam ochotę "opchnąć" lalki Barbie, ale jakoś trudno mi sprzedać je wszystkie. Zwłaszcza, że mam szczęście do ładnych i tanich lalek z drugiej ręki. Więc kupuję, a potem się zastanawiam: czy powinnam była? Zaczęłam ostatnio myśleć, żeby sprzedać wszystkie nie-Sindy i kupić jakąś droższą lalkę np. Pullip. Sama nie wiem co zrobić. Póki co, pokażę Wam moją Barbie, której jeszcze nie widzieliście.


 Lalunia trafiła do mnie w różowej sukience, ale ta nie wpadła mi w oko więc lalkę przebrałam w ciuszek Teresy Fashionistas. :-)


Jeśli macie ochotę, dajcie znać czy też macie takie wątpliwości na temat waszej kolekcji. :-)
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie!

Komentarze

  1. Nie wiem co Ci doradzić, u mnie w lalkowaniu euforia miesza się co najwyżej z obojętnością, ale nigdy z udręką:-) Może jakaś mała przerwa od zakupów, żeby skupić się na tym co masz? Albo ostra selekcja do sprzedaży, żeby odświeżyć kolekcję i umysł?:-) Albo krótkie wakacje, żeby mieć szansę za nimi zatęsknić? Albo i te nieszczęsne Pullipy, jeśli Ci chodzą po głowie ;-)
    Bardzo mi się podoba Twoja scenografia, przypomniała sobie, że mam coś podobnego, tylko że we wzorki i muszę sobie przypomnieć gdzie to jest :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ACH te Twoje tła! najpierw hipnotyzujące
    a teraz takie industrialnie hipsterskie :)))

    na pullipa szczerze namawiam, boć i ja sama
    mam chrapkę nań, więc fajnie byłoby, jakby Ktoś,
    kogo znam twarzą w twarz a w stolicy wiodący swój
    żywot też miał jakąś cudnooką :)

    ale wysprzedawać nie polecam - nie hurtem i nie dla zasady!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli chcesz znać moje zdanie - a mam zwyczaj wyrażać bez owijania w cokolwiek - to rzygam pullipami, są wszędzie i wszystkie stylizowane na jedno kopyto z falbaneczką, spineczką i trampeczkami. Nie mówię tak, by komuś zrobić przykrość, ale tak to wyląda dla mnie jako obserwatora. U Ciebie przynajmniej mozna coś ciekawego i innego obejrzeć. Oczywiście zrobisz, co zechcesz. A 90 lalek to wcale nie tak dużo, chociaż ja też wolę się od czasu do czasu wyprzedać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wszędzie - u mnie jeszcze nieee ;DDD

      Usuń
    2. U Ciebie to chociaż jest nadzieja, że ubranko będzie jakieś z pomysłem :) w ogóle masz tyle tych blogów, że człowiek się gubi, co gdzie napisał ;)

      Usuń
    3. miło mi, że wierzysz w resztki mej kreatywności,
      ale choć nie chcę Cię rozczarować - ja właśnie te
      kokardeczki, glany i koroneczki u pullipek lubię ;D

      Usuń
  4. Ja zaczęłam od porcelanek, liczyć przestałam po dwusetnej. Czasem też przychodzi mi chęć sprzedać 90%, ale wiem, że tego nie zrobię. Oczywiście nie miałabym zamiaru kupować pullipa, ale np. Jameau albo Bru. Pewnie by starczyło, ale żal mi rozstawać się z każdą lalką. Cóż to jest 90? Tym bardziej, że fajne z nich panienki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak jak Szara Sowa zaczynałam od porcelanek i ciągle je jeszcze mam w niesamowitej ilości, co prawda poupychane gdzie się da :)
      Barbiowate zredukowałam do takich jakie chcę :)
      Chwile zwątpienie to pewnie ma każda z nas, no a ja szczególnie ;-)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. ... mam lalek.... bardzo dużo . Czasami nachodzą mnie myśli związane z próbą skupienia się na jakimś konkretnym ich rodzaju ale jest to chyba nie możliwe , jeszcze nie teraz ... Kiedy? Nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego napisałam "nie możliwe' zamiast "niemożliwe" też nie wiem :(

      Usuń
    2. Ja się nie skupiam. U mnie się samo jakoś tak posegregowało na barbiate, wróżki, horrory, tonnerki, j-dollki, Chiny. Nie widzę dobrego powodu, dla którego miałabym narzucić sobie tylko jeden rodzaj lalek. I naprawdę zgrzewa mnie, czy ktoś to oceni jako kolekcjonerstwo "nie na poziomie" :)

      Usuń
    3. tak na marginesie - wiem bezapelacyjnie, że słowo "kolekcjoner"
      nigdy nie będzie do mnie pasowało - jestem tylko lalkomaniaczką
      mieszkającą z niektórymi lalkami kilku rodzajów - i dobrze mi tak!

      Usuń
  6. Każdy ma takie rozterki... Też tak miałam, że na początku im bardziej wgłębiałam się w wiedzę o coraz to nowszych lalkach, to każdą chciałam mieć, kupowałam co popadnie i w ogóle, ale po kilku latach coś mi się wyklarowało. I w sumie nie żałuję sprzedawania i kupowania, bo wszystkiego trzeba spróbować, różne lalki obmacać i osądzić, żeby w końcu stwierdzić, co nam się podoba. Pullipowate to nie moja bajka - oryginała nie miałam, jedynie Tangkou i chyba jednak wolę je oglądać u innych na zdjęciach niż je mieć, ale o gustach się nie dyskutuje :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie wątpliwości można żywić, jak się dochodzi do tysiąca, ale co to jest 90 sztuk? Dopiero zaczynasz.
    I co w tym niezdrowego? Litości!
    A już tak całkiem na serio, to z racji stażu, ilości i świadomości jakie lalki mogą być w ogóle, też przechodziłam przez ten etap. Sprzedać zawartość jednej witryny i kupić sobie dollfa. Sprzedać 3 kartony - kupić 2 drogie Tonnerki. Opróżnić 2 kolejne witryny - kupić żywiczną. I ile miejsca od razu zyskuję. Tylko co wtedy u licha z tymi 20. latami łowów, kompletowaniem serii? W las?
    Więc są - póki co. Jak zacznę masowo wyprzedawać, będzie znaczyło, że szykuję się na tamten świat i zbieram na pomnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiduś - Ty już masz swój pomnik -
      Twoje LALE i Twój lalkowy BLOG :)))

      Usuń
  8. Generalnie kolekcja jest Twoja i Ciebie ma cieszyć. Ja ponad 20 lat temu zaczynałam od lalki mojej Mamy zwleczonej ze strychu- potem przychodziły różne regionalne, porcelanki a im bardziej zgłębiałam lalkową wiedzę i świat producentów zaczęłam przygarniać kolejne, czasami bardzo ciekawe i rzadkie - kupione na giełdach i w SH. Kilka starych lalek dostałam od krewnych i znajomych - bo jak się dowiedzieli, że zbieram to przypominali sobie, że na strychu/w piwnicy siedzą zapomniane bidy z dzieciństwa.
    Kiedyś Aga -Fleurdoll opublikowała na blogu listę firm i lalek vintage, które warto zobaczyć/ mieć- oglądając pomyślałam, że fajnie było by zebrać chociaż po jednej sztuce i tak poluję na kolejne egzemplarze- oczywiście nie wszystkie jak leci- tylko te, które mi się podobają. To jest chyba najlepszy wyznacznik - zbieram to, co mi się podoba. Jedyne czego pilnuję to "segregacji rasowej" na półkach - regio razem, winyle, stare lalki itd, żeby całość mimo różnorodności dobrze wyglądała.
    Co do ilości- to 90 sztuk to malutki zbiór - rozmawiam czasem z zagranicznymi kolekcjonerami, którzy nie widzą problemu w ilości - masz gdzie trzymać, nie zadłużasz się tylko po to żeby kupić lalkę to jest OK. Niektórzy wydają majątek na papierosy, alkohol, narkotyki i to jakoś nikogo nie dziwi. Sama wolę kupić coś, co jest namacalne, cieszy oko i nie przeminie wraz z dymkiem z papierosa, a i sprzedać można jak się powiedzmy znudzi.
    Lalki też bywają dobrą walutą wymienną- wielokrotnie zamieniałam się na lalkę. Czasami kupowałam coś "bo szkoda zostawić w SH" a później okazywało się, że na lalkę są chętni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy tak czytałam Twój post to uznałam, że mam podobnie. Nie mam wprawdzie 90 lalek, zbieram je niecałe dwa lata, ale ostatnio poczułam ich przesyt na półkach. Mam zbyt małe mieszkanie, aby je eksponować. Wpadłam więc na pomysł, aby część lalek spakować a zostawić na półce wybrane. Od razu poczułam się lepiej. Nie chcę ich się pozbywać, nie mogłabym tego zrobić. Niedawno jednak, z wielką chęcią, wróciłam do dwóch panien, aby zrobić konkretną sesję foto. Sprawiło mi to przyjemność. Sądzę też, że ekspozycję wkrótce zmienię i wyjmę te z kartonu, wkładając kolejną partię. Nie wiem, czy to dobry sposób, ale na razie u mnie się sprawdza :-)
    Samych dobrych decyzji Ci życzę i radości z lalkowania!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję serdecznie za wszystkie słowa komentarzy. :-) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie pozbywaj się tego co już masz bo będziesz żałować. Ucz się na błędach innych .Każda Twoja lalka ma swoją historię .Dzięki Tobie na nowo odzyskała utracony blask .Masz śliczne lalki a podana przez Ciebie ilość to jeszcze nie tragedia.Na wymarzoną lalkę przyjdzie pora ale nie kosztem tego co masz.Wiem po sobie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wreszcie chłopak i 2 lata blogowania!

Witajcie,  przyszedł czas na mały jubileusz mojego bloga. Pierwszego dnia Świąt będę obchodzić 2 rocznicę mojego dzielenia się z Wami moimi lalkowymi, i nie tylko, przemyśleniami. Zależało mi aby z tej okazji pojawiła się tutaj jakaś specjalna lalka. Lalka inna niż wszystkie inne, wyjątkowa. Najlepiej jakiś nowy okaz w moim zbiorze.  Wybrałam jego.  Dlaczego?  Ponieważ jest to mój długo wyczekiwany pierwszy Paul od Pedigree.

Za dużo czy za mało?!

Mam ostatnio kryzys lalkowy!  Zebrałam sporą gromadkę różnych "okazów" i zaczęłam myśleć, że chyba znów jest ich za dużo. Wszystkie ładne, lubiane,... a ja jakoś mam ich dość. Z drugiej strony przeglądam oferty sprzedażowe i ciągle jakaś nowa lalka budzi moje zainteresowanie. Chyba jestem bardzo niestała w uczuciach do lalek. Prawie żadna nie może być u mnie spokojna. Oczywiście są wyjątki od tej reguły. Aktualnie, największy entuzjazm wzbudzają we mnie Blythe.  Zwłaszcza ta najnowsza. 

Jest!

Witajcie,  mam w swoim zbiorze nowego chłopa. I to jakiego! W tym tygodniu, po kilku dniach oczekiwania, przyjechał z Francji Sebastien Havoc: Brother in Arms od Integrity Toys. Chłopak wpadł mi w oko na ebayu i przy odrobinie szczęścia udało mi się go zdobyć. :-)